Przeżyłem sparing z Kliczko. Adamek ma małe szanse
1/2 | 2011-09-08 07:00
Nikt nie chciał trenować z Dr Żelazną Pięścią, dopóki nie oduczył się
zabijać swoich sparingpartnerów. Wszyscy albo uciekali albo lądowali w szpitalu - opowiada Przemysław Saleta, który przed laty pokonał ukraińskiego boksera.
Czytaj dalej

[fot: East News]
MenStream.pl: Witalij Kliczko w wywiadach skarżył się, że przed laty dawał mu Pan mocny wycisk, to prawda?Przemysław Saleta, mistrz świata w kickboxingu oraz mistrz Europy i mistrz interkontynentalny w zawodowym boksie: Bez przesady, to było dawno temu. Z Witalijem znamy się od 1990 roku, a jego młodszego brata poznałem siedem lat później. Trochę razem sparowaliśmy, to prawda. Witalij miał wtedy jakieś osiemnaście lat, ja nie tylko byłem trzy lata starszy, ale i też bardziej doświadczony. Podczas pewnych zawodów udało mi się więc pokonać Witalija, choć nigdy nie rzuciłem go na deski. To była wygrana na punkty.
Musiał Pan mu mocno zajść za skórę, skoro od czasów kiedy terminował w na warszawskim AWF wciąż to Panu pamięta.Siedem lat później, kiedy wspólnie trenowaliśmy w grupie
Universum Box-Promotion w Hamburgu zrewanżował mi się za to z nawiązką (
śmiech). Do dziś mam wrażenie, że wówczas dostałem ten kontrakt, aby bracia Kliczko mieli w ogóle na kim trenować.
Jak to? Oni swoich sparingpartnerów nie oszczędzali. Nikt nie chciał z nimi trenować. Byłem świadkiem zdarzenia, jak ich amerykański partner w nocy po jednym dniu treningu spakował się i uciekł na lotnisko, aby na drugi dzień wylecieć. Inny - bułgarski zawodnik -trafił do szpitala ze wstrząsem mózgu...
Kiedy staje się na deskach przyjaźń zostaje w szatni? Każde wejście na ring było dla nich jak bitwa. Cel był jeden - zniszczyć przeciwnika. Kiedy przeszli na zawodowstwo, nie potrafili sparować lekko. Można było się przyjaźnić poza ringiem, ale kiedy stanęło się w przeciwnym narożniku traktowali cię jak wroga.
Panu się jednak udało przeżyć.Kiedy po paru miesiącach treningów w boksie zawodowym okazało się, że
Universum nie jest im wstanie załatwić kolejnych sparingpartnerów, trochę odpuścili. Chyba nauczyli się, że można potrenować technikę i siłę nie zabijając przy okazji swojego przeciwnika. Dodatkowo potrafiłem odpowiednio trzymać gardę, przyjmować i oddawać ciosy. Zwyczajnie wówczas miałem więcej doświadczenia niż oni. Nie dawałem sobie zrobić krzywdy, ale te sparingi do przyjemności nie należały.
Pamiętam Witalija z jego późniejszych treningów. Potrafił dawać z siebie wiele, ale jednoczenie kontrolował to co robił. Jednak kiedy ktoś walcząc z nim się zapomniał, potrafił przyśpieszyć i skończyć z nim w dowolnym momencie.
Wydaje się, że musiała to być naprawdę szorstka znajomość.Taki jest boks, to męski świat i męska przyjaźń. W ringu dajemy z siebie wszystko, walczymy tak by wygrać, bez litości. Jednak po wszystkim poklepujemy się po ramieniu i bez urazy idziemy na piwo.
Więc po treningach była okazja wyskoczyć na miasto? Na specjalne rozrywki nie było raczej czasu. Każdy z nas był skoncentrowany na pracy, gdyż na ogół wspólnie sparingowaliśmy przed ważnymi walkami. Jednak stołowaliśmy się razem, czasem - zwłaszcza kiedy byłem w Hamburgu - szliśmy razem w miasto, na jedno piwo. Mimo to prowadziliśmy raczej sportowy tryb życia, bez szaleństw.
Czy kiedy razem trenowaliście, bracia Kliczko rokowali na zawodników światowej klasy?Obserwując to w jaki sposób podchodzili do boksu, do treningu, własnej kariery, w jaki sposób uczyli się technik, zdecydowanie można było wywróżyć im karierę i mistrzostwo. Żeby osiągnąć sukces w każdym sporcie, również w boksie, nie można ograniczać się tylko do siły mięśni. Tu, poza warunkami fizycznymi, liczą się talent i chęć do nauki. To coś co charakteryzuje prawdziwego mistrza.
Witalijowi równie dobrze szło w Kickboxingu?Sukcesy odnosił w jednym i w drugim. Kiedy zająłem się boksem, zrezygnowałem z kariery kickboxera i zrzekłem się tytułu Zawodowego Mistrza Świata, on ten tytuł przejął w wielkim stylu. Jednak z racji swoich gabarytów to boks był tym czemu bardziej się poświęcał.
Jakimi ludźmi są bracia Kliczko, tak prywatnie?Witalij jest zupełnie inny niż Władimir. Jest dużo bardziej otwarty, szczery i ciepły. Obaj są fantastycznymi facetami - inteligentnymi i ciekawymi świata, jednak Władimir trzyma większy dystans. Dlatego też miałem znacznie lepszy kontakt z Witalijem. Poza tym znamy się dłużej.