Reportaże i wywiady Ciągle słyszą, że dziecko powinno być z matką

Ciągle słyszą, że dziecko powinno być z matką. Samotni ojcowie walczą z sądami i stereotypami

Ciągle słyszą, że dziecko powinno być z matką. Samotni ojcowie walczą z sądami i stereotypami
Dariusz Samoraj długo walczył o opiekę nad synem [fot: z archiwum prywatnego Dariusza Samoraja]

Jestem samotnym ojcem, wychowuję 5-letniego synka. Stale spotykam się z niedowierzaniem: ale jak to? Samotny ojciec? Dziecko powinno być z matką! Kobieta, z którą byłem na randce zapytała mnie, co nagadałem na żonę, że przyznali mi syna. Inna zapytała, czy nie wolałbym, żeby synek został z matką, a ja miałbym wolną drogę i mógł się zabawić. Mało kto potrafi zrozumieć, że można być dobrym, samotnym tatą. Ten wpis na jednym z forów internetowych, gdzie o swoich problemach rozmawiają samotni rodzice, celnie oddaje z jakimi stereotypami mierzą się na co dzień ojcowie. Nie samotni, bo jak mówi Andrzej Sikorski, który przed kilkoma dniami w majestacie prawa stał się wreszcie prawnym opiekunem swojego syna, samotny nie jest, bo przecież ma syna.

Andrzej jest za to, jak sam to określa, samodzielnie sprawującym opiekę nad dzieckiem, bo jego życie tak, a nie inaczej się potoczyło. Nie była to też jego decyzja. Była partnerka porzuciła rodzinę i zamieszkała z innym mężczyzną. Wydarzenia, które mogłyby posłużyć za scenariusz thrillera sprawiły, że Ireneusz Dzierżęga prezes stowarzyszenia Centrum Praw Ojca i Dziecka, sam wychowuje syna od kiedy ten skończył 6 lat. Jednak nie bez przerwy, bo od pierwszej sprawy sądowej, raz jego była żona porwała syna, a i Ireneusz też był poszukiwany przez policję za porwanie własnego dziecka. - Miałem tak mocne powody do rozstania z żona, że uzyskałem unieważnienie kościelne, wcześniej niż dostałem rozwód w sądzie. Żona była jednak kuratorem w sądzie, gdzie jej szwagier był szefem. Sprawę tam właśnie przeniesiono z Warszawy i oczywiście nie był to przypadek - nie ukrywając emocji wspomina Dzierżęga. W jego ocenie, sądy w Polsce działają tak jakby oczywistym było, że dziecko ma być przy matce, a powiązania rodzinne i znajomości też odgrywają znaczącą rolę.


Ireneusz Dzierżęga
Fot archiwum prywatne
Żona Sebastiana Klimka wyjechała na roczny kontrakt do Holandii. Po trzech miesiącach wróciła i oświadczyła, że wyprowadza się do innego mężczyzny. Czteroletnia Laila została z ojcem, na co nalegała też matka. Po kilku tygodniach zmieniła jednak zdanie i chciała zabrać dziecko ze sobą. - Z nowym partnerem przestało się układać, przeprowadziła się do rodziców i potrzebne były pieniądze, stąd zmiana frontu i żądanie opieki i alimentów. Na sprawie rozwodowej sąd na podstawie opinii psychologów, to jednak mi przyznał piecze nad dzieckiem - opowiada Klimka. Takich historii, w których dobro dziecka jest najmniej istotne, są tysiące. Niestety dla polskich ojców w zdecydowanej większości kończą się przyznaniem opieki nad dzieckiem matkom. Według ostatnich danych tylko 3 procent spraw kończy się na korzyść ojców. Zazwyczaj dochodzi od tego w skrajnych przypadkach, jak porzucenie rodziny przez matkę, jej niechęć do sprawowania władzy rodzicielskiej, czy choroba psychiczna. Polskie organizacje walczące o prawa ojców zwracają uwagę, że na przykład, w USA prawie czterdzieści procent ojców zyskuje prawa rodzicielskie. W ocenie doktor Anny Dudak, pedagog z Instytutu Pedagogiki, Uniwersytetu Marii Curie - Skłodowskiej w Lublinie, autorki prac naukowych: Samotne Ojcostwo i Radzenie sobie ojców ubiegających się o prawo do dziecka, a ich zasoby osobiste, decyduje krzywdzący stereotyp. - Z moich badań wynika, że nie ma żadnych różnic w kompetencjach ojców i matek w postawach rodzicielskich.

Sprzątać można też podskakując na jednej nodze

Z tych samych badań wynika też, że panowie najbardziej w nowej roli samotnego ojca obawiają się obowiązków domowych. Zwykłego, codziennego krzątania się między kuchnią, pralką a odkurzaczem. - Co ciekawe, nie są to, jak się potem okazuje, uzasadnione obawy - dodaje doktor Dudak. Przyznają, to też sami ojcowie. - Każdy mężczyzna, który musi się sam zajmować dzieckiem, szybko to opanowuje. Na początku, kiedy samodzielnie sprawowałem opiekę nad synem, z powodu kontuzji chodziłem o kulach. Sprzątałem i zmywałem podłogi podskakując na jednaj nodze, bo przez pierwsze trzy miesiące miałem liczne kontrole urzędników - wspomina Ireneusz Dzierżęga.

Niekiedy wymaga to naprawdę dużego poświęcenia, by zdążyć ze wszystkim, a i dziecko nie odczuło, że tata sobie nie radzi. Sposób na to znalazł Dariusz Samoraj sprawujący opiekę nad 9-letnim Aleksandrem. Pracuje w systemie trzyzmianowym, w firmie rozumieją jego sytuacje, dlatego pozwalają częściej pracować w nocy, by w ciągu dnia mógł poświecić się dziecku. - Mogę wtedy przygotować synka i odwieźć do szkoły. Mamy więcej czasu, by coś wspólnie robić, gdzieś wyjść. Sprzątanie, gotowanie, pranie to naprawdę dużo jak dla jednej osoby, we dwoje łatwiej, ale jak nie ma tej drugiej osoby, po prostu trzeba sobie jakoś radzić, a gotować to nawet lubię - zauważa Samoraj.


Sebastian Klimek z córką
Fot. archiwum prywatne
Dobrze kiedy można liczyć na rodzinę, takie szczęście ma Sebastian Klimka. Jak przyznaje, bez tego wsparcia byłoby mu bardzo trudno przetrwać najtrudniejsze chwilę, kiedy już po prostu brakuje siły, dzień jest zbyt krótki, by ze wszystkim zdążyć. - Całe to pranie, sprzątanie, robienie zakupów to jest naprawdę duży wysiłek. Ktoś, kto tego nie musiał sam robić i jednocześnie wychowywać dziecko, na pewno nie zrozumie ile trzeba się namęczyć- dodaje. W tym przypadku pani kurator podczas kontroli, była mile zaskoczona, że samotny tata potrafi ugotować zupę. Te uwagi i przytyki dla wszystkich panów samodzielnie sprawujących opiekę nad dziećmi są bardzo irytujące. - Zaskakujące jest to, że w czasach kiedy równouprawnienie nie jest żadną nowością a sufrażystki nie muszą już palić staników, tak powszechne zdziwienie wywołuje mężczyzna zajmujący się domem - podsumowuje Sebastian. Równie dobrze z domowymi obowiązkami radzi sobie Erwin Błażewicz, który już jako nastolatek opiekował się dziećmi siostry. Później, jeszcze wspólnie z żoną, zdecydowali w pewnym trudnym dla ich związku momencie, że to właśnie on przejmie domowe obowiązki, a dla odmiany żona założy firmę i zacznie robić karierę. Te lata były niejako poligonem doświadczalnym i pozwoliły przygotować się na to, co nastąpiło już po rozwodzie. Obecnie Erwin opiekuje się trójką swoich dzieci i pracuje. Dwie dziewczynki mają 12 i 6 lat, chłopiec 10. Te różnice wiekowe powodują, że rano i popołudniu trzeba się trochę nagimnastykować i do perfekcji dopracować logistykę rodzinnego przedsięwzięcia. Dwójka dzieci chodzi do szkoły, a najmłodsze jeszcze do przedszkola. Każde ma też inne upodobania, jeżeli chodzi o ulubione potrawy i spędzanie czasu wolnego, to też nie jest najłatwiejsze jednak najbardziej męczy... - Niedowierzanie pań w Ośrodku Pomocy Społecznej, że umiem ugotować pożywne posiłki, prać i sprzątać. Tak mnie to denerwowało, że w końcu pewnego dnia zaniosłem postanowienie sądowe stwierdzające, że to właśnie ja będę lepszym opiekunem dla swoich dzieci, niż moja była partnerka - wspomina wzburzony Błażewicz.

Na nic nie mam czasu. Miłość musi poczekać

Można opanować do perfekcji zarządzanie, jak często to określają rodzice, niekończącym się domowym kryzysem, czy chaosem nawet i bez partnera. Bardzo pomocne może tu być wsparcie rodziny. Inną już jednak rzeczą jest zadbanie o swoje indywidualne potrzeby i wygospodarowanie odrobiny czasu dla siebie. Rodzice żyjący razem i mogący liczyć na wsparcie kompletu babć i dziadków wiedzą, że nawet wtedy jest to niełatwe. Dlatego nie może dziwić, że sprawujący samodzielną opiekę ojcowie nie mają szansy na bogate życie towarzyskie. - Czasu rzeczywiście po prostu nie starcza. Jednak całkowicie rekompensuje mi to patrzenie, jak dzieciaki dorastają. Myślę, że branie w tym udziału jest bezcenne. Nawet dla takiego pracoholika jak ja - zauważa Arek, ojciec dwójki chłopców w wieku 11 i 13 lat, który ze względu na swoje toczące się sprawy sądowe, nie chce upubliczniać nazwiska.

Dla samotnych ojców randki i próby zbudowania jakiegoś związku na nowo to trudny temat. Nie tylko dlatego, że jakiekolwiek wieczorne wyjście trzeba zaplanować z dużym wyprzedzeniem i zorganizować opiekę dla dzieci. - Nie da się żyć w takiej pustce, i chciałbym ją wypełnić, tylko, że po traumatycznych przeżyciach z byłą żoną boję się powtórki. Ostatnio rozstałem się z dziewczyną, która przypominała moją byłą żonę, te same pragnienia, nałogi - zauważa Tomasz Ogorzelski, samotnie wychowujący 6-letniego syna. Strach przed niepowodzeniem w nowym związku sprawia, że jedyną formą kontaktu z kobietami dla Tomka jest internet. Nie są to jednak portale randkowe, gdzie samodzielny tata jest niezwykle pożądany. Z doświadczeń wielu samotnych ojców wynika, że to zainteresowanie związane jest jednak z oczekiwaniem niezobowiązującej przygody i romansu, znacznie trudniej znaleźć tam jednak kobietę pragnącą budować wspólna przyszłość. Dlatego Ogorzelski ogranicza się do rozmów przez komunikatory internetowe, ewentualnie czaty, tematycznie nie związane z poszukiwaniem partnera.

Trudny rozwód i walka o dziecko daje emocjonalnie i fizycznie mocno w kość. W sytuacji kiedy już po wyroku, nadal pojawiają się problemy w relacjach między rodzicami, problem z otwarciem się na nowe doświadczenia jest jeszcze większy. Tak jest w przypadku Darka, który na jakiś czas może zapomnieć o tym, że wyjdzie gdzieś wieczorem, pójdzie do kina, czy na kolację. - Mój syn boi się zostać sam. Żona kilka razy pojawiała się na widzenia z policją. Synek chce się z nią spotykać, ale tylko u nas w domu. Była partnerka z kolei chce go zabierać do siebie i dlatego jeszcze nigdy do ich spotkania nie doszło - żali się Samoraj. Ten nierozwiązany od miesięcy problem sprawia, że obaj panowie w najbliższym czasie, wszystkie wieczory spędzać będą w swoim towarzystwie.

Samotni ojcowie nie są jednak na przegranej pozycji w próbach budowania na nowo kompletnej rodziny. Jak zauważa Anna Dudak, dzieje się tak też dlatego, że zmienia się podejście kobiet do pojmowania ról w związkach. - Panie coraz częściej chcą się realizować zawodowo, nadal jednak bardzo ważne jest dla nich macierzyństwo. Potrzebują więc wsparcia partnera i tym samym odczarowują stereotyp matki Polki, jako jedynej , która może to wszystko pociągnąć. W związku z tym mężczyzna, który udowadnia, że świetnie daje sobie rade z dziećmi, jest bardzo atrakcyjnym kandydatem na życiowego partnera. Bywa jednak na straconej pozycji, gdy myśli o tym musi odłożyć na potem, ze względu na ciągle trwającą sprawę rozwodową. Przy powolnej pracy naszych sądów i zaciekłości procesujących się, może to trwać latami. Dopóki sąd nie rozstrzygnie wszystkich spornych kwestii, Sebastian Klimek nie zdecyduje się umówić z kobietą, by nie dostarczać byłej partnerce jakiejkolwiek procesowej amunicji. - W przyszłości oczywiście chciałbym mieć kogoś, ale teraz najważniejsze jest dziecko. Co więcej, może być z tym trochę ciężko, bo przyszła partnerka będzie musiał, zaakceptować, że będzie na drugim miejscu - zaznacza Sebastian.

Samotnym ojcom się nie współczuje


Andrzej Sikorski
Fot. archiwum prywatne
W naszej kulturze samotny ojciec bardzo często wzbudza podziw i szacunek. Równie często jednak pojawia się zdziwienie, niedowierzanie i pytania o drugie dno takiego stanu rzeczy. Bo przecież coś się musi kryć za tym, że sąd "przeciwstawił się naturze" i to nie matka jest opiekunem dzieci. Niezwykle mocno utrwalona w naszym zbiorowym postrzeganiu figura samotnej matki Polki budzi chęć niesienia pomocy i współczucie. Dla Ireneusza Dzierżęgi zadziwiający jest wpływ stereotypów na przestrzeń publiczną, gdzie nawet specjalne pomieszczenia do przewijania dzieci, to toalety dla matek z dzieckiem, a nie dla rodzica z dzieckiem. - W naszym przypadku tylko czeka się na potknięcia, żeby złapać nas na jakimś błędzie. Dyskryminacja jest naprawdę bardzo powszechna. Jedna z sędzin powiedziała mi nawet, że syn powinien trafić do szpitala psychiatrycznego, skoro chce być z ojcem a nie z matką. Anna Dudak w swoich pracach naukowych też zauważa ten problem. W naszym kraju kobiety mogą liczyć na większą aprobatę społeczną. Samotny ojciec uważany jest za tego, który sobie nie poradzi, a opiekuje się dzieckiem, by odegrać się na byłej żonie. - Znamienne jest, że nie wspiera się samotnych ojców, nie bada się tego problemu. Oczywiście ja się tego podjełam, nie dlatego, że ich faworyzuję, uważam jednak, że powinni być równo traktowani - przekonuje Dudak. Z jej badań i analiz wynika, że mocno zakorzeniony stereotyp kobiety z silnym instynktem macierzyńskim, nie daje jej jakiejś przewagi. Nie oznacza, to właśnie matka dziecka powinna sprawować nad nim pieczę.


Erwin Błażewicz z dziećmi
Fot. archiwum prywatnego
Erwin Błażewicz uważa z kolei, że i sami panowie są sobie winni. - Zawsze powtarzam to ojcom, niech się zastanowią następnym razem przed spotkaniem z kuratorem. Dlaczego matki płacząc przytulają dziecko do serca i krzyczą: nie oddam! Mężczyźni nie pokazując uczuć i emocji stawiają się na przegranej pozycji, nie chodzą po urzędach i nie płaczą - zżyma się Erwin. W jego ocenie to walczące o swoje kobiety często cynicznie grają na emocjach otoczenia. To inne postrzeganie samotnych rodziców w zależności od ich płci może też być po prostu związane ze skalą zjawiska. W Polsce bardzo mało jest samotnych ojców. - Przez te wszystkie lata przekonałem się, że w naszym sądownictwie, to matka musi się wykazać skrajnie złymi cechami, żeby sąd powierzył opiekę tacie, dlatego tak nas mało - zauważa Tomasz Ogorzelski. W trudnym życiu samotnego taty pojawiają się też bardziej radosne chwile, kiedy można usłyszeć słowa podziwu. Arek wielokrotnie słyszał to pod swoim adresem, ale podchodzi do tego z dystansem. - Facet w takim kontekście może budzić podziw dlatego, że robi coś nietypowego, niepasującego do męskiej roli. W tę pułapkę stereotypów wpada też kobieta żołnierz, czy policjantka - zauważa.

Bardziej zaradne, ale nie potrafiące wyrażać emocji?

Co roku w Polsce rozwód bierze blisko 70 tysięcy małżeństw. Pokazuje to skalę problemów jakie w przyszłości mogą mieć dzieci z tak kończących się związków. Niestety, bardzo często rozstanie jest prawdziwym horrorem z udziałem adwokatów. Nie jest też żadną tajemnicą, że gdy kończy się miłość, często budzą się uczucia wcześniej nieznane obogu partnerom. Przez, to co mówi się podczas takich rozpraw cierpią wszyscy, a najbardziej same dzieci. - Proces rozwodowy sam w sobie powoduje konflikty. Dlatego systemowe zmiany powinny iść w kierunku mediacji. Niestety, jesteśmy narodem w którym negocjacje nie są popularne. Wolimy coś bardziej ostatecznego i konfrontacyjnego, jak wyrok sądowy - stwierdza Anna Dudak. W jej ocenie, nie bez znaczenia jest też potrzeba poczucia satysfakcji z wygranej, niestety przy ostrym konflikcie, nigdy nie jest to wygrana dziecka. Jak dowodzi w swoich książkach, mężczyźni mają takie same szansę, by dobrze choć samodzielnie wychowywać dzieci. Pojawia się jednak pytanie, czy prawdziwy jest kolejny stereotyp podpowiadający, że dzieci wychowywane przez ojców będą może i bardziej zaradne, może i lepiej zorganizowane, ale brak matczynego ciepła spowoduje problemy z wyrażaniem emocji, potrzebą bliskości?

Tomek Ogorzelski zapewnia swojemu synkowi wiele czułości, jak jednak przyznaje brak właściwego kontaktu z matką jest widoczny - Czego nie dostaje od matki, szuka u opiekunek w przedszkolu, dlatego jest najbardziej "przytulaśnym" dzieckiem w grupie - dodaje. Ogorzelski przekonuje, że to kto sprawuje opiekę nie jest ważne, istotniejsze jest żeby robić to lepiej niż dobrze, by zrekompensować brak drugiego rodzica. - Ojcowie, którym sąd powierzył dzieci, muszą kochać je ponad miarę, poświęcić się dla nich bez reszty. To poświęcenie często oznacza zaangażowanie innych członków rodziny, jak babcie, czy ciocie. W procesie wychowania niezwykle istotna jest, jak przypomina Anna Dudak, identyfikacja z płcią. Ważne, by starać się mimo trudności próbować sobie poradzić z deficytem wzorca kobiety, bo brak drugiej płci jest zawsze niekorzystny. Badania przestępczości wśród nieletnich pokazują, że najczęściej takie problemy mają dzieci z niepełnych rodzin. Sebastian Klimek przekonuje, że płeć nie ma znaczenia - Córkę bardzo często przytulam, mówię, że ja kocham, rozmawiamy też o uczuciach. Poza tym jest babcia, jest moja siostra, która też mi pomaga. Na szczęście kobiet w rodzinie nie brakuje i mogę liczyć na pomoc w "dziewczyńskich" sprawach, jak robienie kucyków i zaplatanie warkoczy.


Dariusz Samoraj z archiwum prywatnego
Mimo wielu ciężkich bojów toczonych z matkami wszyscy ojcowie, z którymi udało nam się porozmawiać przyznają, że zależy im na dobrych kontaktach dzieci z byłymi partnerkami. Nie zawsze jest to jednak możliwe, czasami wycofuje się sama matka, albo dziecko po traumatycznych przeżyciach. - Staram się dawać mu wszystko, ale też wiem, że do końca, nie jestem w stanie dostarczyć mu wszystkiego co może dać kochająca matka. Z mojej strony nie brakuje mu przytulania i zapewnień, że go kocham, ale trochę się boje, że to za mało - martwi się Dariusz Samoraj. Samotny tata przyznaje, że chciałby, aby wreszcie udało się przełamać patową sytuację z byłą partnerką, by syn wreszcie częściej się z nią widywał. Erwin Błażejewicz też chciałby, aby matka dzieci częściej się widywała z całą trójką, ale jak opowiada, to właśnie była partnerka po rozstaniu sama wycofuje się z ich życia. By to zmienić szukali już pomocy u psychologa. - Przez chwilę było nawet lepiej, ale potem żona znów się wycofała. Dzieciaki chciałyby częściej ją widywać, ale ona sama zaczęła tego ponownie unikać. Anna Dudak zaznacza, że najistotniejsze u obojga rodziców jest to, by ciągle myśleli przede wszystkim o dziecku. - Rozwód jest przecież odpowiedzią na niepowodzenia w związku, nie jest skierowany przeciw dziecku. Porozumienie jest też dobre dla rodziców, którzy już nie są razem, ale jednak pozostają ze względu na dziecko w częstym kontakcie.

Opieka naprzemienna lekiem na całe zło?

Na szczęście gdy rodzice już nieco ochłoną po walce porozumienie jest możliwe. Tak stało się w przypadku Andrzeja Sikorskiego, mimo trudnej przeszłości syn spotyka się z matką regularnie. - Zabiegałem o to od samego początku rozstania. Wypracowaliśmy wreszcie porozumienie, była partnerka zrozumiała, że nie chodzi mi o ograniczanie jej kontaktów, czy też ich utrudnianie, a normalne funkcjonowanie syna. Jak dodaje Andrzej, oprócz samej szkoły, liczne zajęcia dodatkowe, prace domowe, sprawiają, że wszystko muszą planować z dużym wyprzedzeniem, a mama musi to zrozumieć. Jak się wydaje, być może idealnym rozwiązaniem dla wszystkich byłaby tak zwana opieka naprzemienna. Jest to sytuacja kiedy oboje rodzice mają pełnie władzy rodzicielskiej, a dziecko mieszka u obojga rodziców na zmianę.

Rzecznik Praw Dziecka w piśmie skierowanym do Marszałka Senatu już w 2009 roku wnioskował wprowadzenie opieki naprzemiennej podkreślając, że jest to wybór mniejszego zła. Może też spowodować, że zakończą się boje i walki o sprawowanie bezpośredniej, samodzielnej opieki, która nadal pozostaje pewnym standardem. W tej sprawie Rzecznik powołał przed rokiem Komisję Kodyfikacyjną. Jednak jak informuje Konfederacja Stowarzyszeń Ojcowskich w Polsce, do dziś nie są znane kierunki prac tej komisji, ani propozycje zmian obowiązującego prawa. Niezwykle popularne rozwiązanie w krajach zachodnich w ocenie niektórych ojców mogłoby jednak trafić u nas na pewne przeszkody natury ekonomicznej. Po rozwodzie często trudno jest obojgu rodzicom zapewnić dzieciom, w dwóch różnych mieszkaniach odpowiednie warunki. Jak przekonuje Tomasz Ogorzelski, jest coś jeszcze - Idea jest fajna, dwa tygodnie u taty, dwa u mamy. W żadnym miejscu dziecko nie było, by jednak u siebie. Poza tym, w takiej sytuacji między rodzicami musi panować zgoda, a często tak nie jest. Dziecko jest nastawiane przeciwko drugiemu rodzicowi i w rezultacie nie czuje się dobrze w żadnym miejscu, ani u taty, ani u mamy.

Czytaj w Menstream.pl
Dostał order od prezydenta, krytykuje Kukiza
Paweł Konjo Konnak boi się tych, którzy do perfekcji opanowali technikę wydobywania najgorszych cech z naszego narodu.
Dostał order od prezydenta, krytykuje Kukiza
Paweł Konjo Konnak boi się tych, którzy do perfekcji opanowali technikę wydobywania najgorszych cech z naszego narodu.
Bogusław Linda o kryzysie męskości
To wina kobiet - przekonuje aktor. Raz chcą, żeby im przyłożyć, a raz - żeby pocałować
Oto praca dla ludzi po przejściach
Krążą po pustostanach, nieczynnych dworcach i ogródkach działkowych. Żyli na marginesie społeczeństwa, dziś z niego wyciągają.


Krzysztof Janoś
2013-12-03
SKOMENTUJ

  
Podaj drugi znak kodu pvF9d
KOMENTARZE