Reportaże i wywiady Andrzeja Ziemiańskiego fascynują kobiety, ale im nie ufa

Andrzeja Ziemiańskiego fascynują kobiety, ale im nie ufa. Dziś z modelkami stawia nagi "Pomnik Cesarzowej Achai"

Andrzeja Ziemiańskiego fascynują kobiety, ale im nie ufa. Dziś z modelkami stawia nagi
Andrzej Ziemiański [fot: Fabryka Słów]

Choć ceni kobiecość, nie przeszkadza mu, gdy kobieta klnie jak szewc, a walce wręcz z łatwością rozkłada znacznie od siebie większych mężczyzn. W nawet filigranowej dziewczynie dostrzega siłę, która go pasjonuje, niemniej w swoich książkach nie ma dla nich żadnej litości. Jak ognia unikał armii, bo jednoznacznie określa siebie jako pacyfistę. Jednocześnie kocha broń palną i świetnie strzela z rewolweru. Wrocławski architekt, który został poczytnym pisarzem, szczyci się tym, że pracował dla kolei i nie ma nic przeciwko blogowaniu. Nazywany jest często kolekcjonerem nagród, na swoim koncie ma aż dwa prestiżowe Zajdle i dwa Nautilusy, a także pięć SFinksów. Ponadto trzy razy wygrał plebiscyt Nowej Fantastyki na najlepsze opowiadania roku. O różnych kobietach, męskich słabościach i kolejnym tomie, będącym kontynuacją kultowej powieści Achaja, opowiada popularny autor powieści fantastycznych, Andrzej Ziemiański.

MenStream.pl: Stworzył Pan jedną z najciekawszych postaci kobiecych w rodzimej fantastyce. Podobno pierwowzorem Achai miała być pani podchorąży ZMECH-u. Co w niej Pana tak zafascynowało, że postanowił wzorować na niej bohaterkę powieści?

Andrzej Ziemiański: Była młodą kobietą, specjalistką od walki wręcz. Filigranowa postać, która w starciu robiła co chciała z dużo większymi od siebie mężczyznami. To fascynujące, w jaki sposób kobiety wyszły poza to, do czego były predestynowana jeszcze nie tak dawno. Dziś potrafią łączyć w sobie absolutne przeciwieństwa.

Wówczas w ZMECH-u i nie tak dawno ponownie, spotkałem niezwykle ciepłą, uroczą dziewczynę, która w rozmowie, sposobie bycia, była uosobieniem kobiecości. Kiedy jednak wychodziła na matę budził się w niej bezwzględny, niezwykle skuteczny wojownik, który niczym nie ustępował mężczyznom.

Imponują Panu takie kobiety?

Nie chodzi nawet o samą sprawność i możliwości fizyczne. To raczej kwestia siły charakteru, pewności siebie. Parę dni temu byłem w kopalni, gdzie poznałem naczelną geolog. Znów przepiękna kobieta o drobnej i niepozornej figurze. Kiedy jednak założyła odblaskową kurtkę, włosy schowała pod kaskiem i zasiadła za kierownicą terenowej Toyoty z napędem na cztery koła, wprawiła mnie osłupienie.
"Trzeba by się zastanowić, czy autor opisujący sceny sadyzmu jest sadystą, czy może masochistą. To do końca nie jest powiedziane, pisząc książkę być może łączę te dwie postacie w sobie. Nie widzę w tym nic dziwnego, to w wśród pisarzy często się zdarza."
Andrzej Ziemiański

Tego, co przeżyłem podczas jazdy po trudnym terenie, tuż przy ostrych urwiskach, długo nie zapomnę. Adrenalina, szum w uszach i co tu dużo mówić - strach. Na liczniku 80 km/h. Kręta, wąska, pokryta szutrem droga. Wciśnięty w fotel starałem się maksymalnie skupić na jej sympatycznym, szczebioczącym głosie. Kiedy ja odwracałem oczy od tego, co się dzieje na drodze, ona - jak gdyby nigdy nic - opowiadała mi o swojej pracy i niezrażona pędziła dalej. Takie kobiety rozbudzają wyobraźnię mężczyzny. Dla mnie to przykład kobiety nowoczesnej, która nie tracąc nic ze swojej kobiecości, doskonale i bez kompleksów odnajduje się w tym tak zwanym męskim świecie. To imponuje i pociąga.

Wielu mężczyzn obawia się takich niezależnych, silnych kobiet. Czują się przy nich niepewnie.

One wiedzą czego chcą. Stawiają sobie proste, konkretne cele i je sukcesywnie osiągają. Mężczyźni często bujają w obłokach. Marzą o uwielbieniu w oczach kobiet - albo mężczyzn, jak kto woli - o wysokich stołkach, wielkich pieniądzach, władzy, która z racji urodzenia, albo raczej przyrodzenia, im się należy, a jednocześnie nic nie robią, aby to osiągnąć.

Sprawdza się Pana wizja alternatywnego świata, w którym kobiety są waleczne, twarde, a mężczyźni okazują się tą słabszą płcią?

Niestety zapominamy, że siła nie leży już w twardości pięści, ale umiejętności manewru. Kto potrafi lepiej dostosować się do wymogów zmieniającego się świata, ten wygrywa. Nie ma co rozczulać się nad sobą, zastanawiać nad rolą męską czy kobiecą, ale robić swoje i stale się w tym doskonalić. To właściwie dziś klucz do sukcesu, płeć nie ma tu nic do rzeczy.

Ukuł Pan ciekawą definicję kobiecości. Napisał Pan, że kobiety to też ludzie, ale pozbawieni penisów.

(Śmiech) No tak. To takie złośliwe uproszczenie dla tych wszystkich facetów, co to dzielą świat na ludzi i kobiety. Wciąż gdzieś w podtekście tkwi to przeświadczenie, że kobieta to prawie człowiek i że to ona musi stale sprawdzać się, stawać na palce w naszym logicznym, męskim świecie. A to bzdura totalna.

Emancypacja kobiet? Niech wreszcie zapanuje równość i nastąpi emancypacja mężczyzn. Świat jest bardziej kobiecy niż męski i to my musimy pokazać, że wciąż mamy jaja. Jestem absolutnie zafascynowany kobietami, choć to nie jest dziś modne.


Fot. Kadr z sesji zdjęciowej/PrntScrn/YouTube


Pisząc nie unika Pan w dialogach wulgarnego języka. Soczyście wyrażają się też dziewczyny. Nie razi Pana klnąca jak szewc kobieta?

Wcale, jeśli jest to uzasadnione. Nie udawajmy świętoszków. Każdy z nas klnie, kobiety również. To pewien element ekspresji. Podobnie jest w książce. Kiedy piszę o żeńskiej armii, działającej w trudnych warunkach, w której służą różne elementy, różne dziewczyny, często z najniższych warstw społecznych, to spodziewam się, że również ich język będzie taki, a nie inny.

Żołnierze klną, a tu żołnierzami są akurat kobiety. Proszę zauważyć, że panie oficer, władają już innym językiem. Opisując twarde dziewczyny pozwalam im na swobodny język, nie robię z nich księżniczek. Wszystko zależy od charakteru opisywanej przeze mnie postaci.

Mam wrażenie, że w Pana książkach męscy bohaterowie wciąż nie mogą się zdecydować, czy bardziej ich pociąga archetypiczna święta, czy ladacznica? Doskonale widać to w rozterkach komandora Tomaszewskiego, który balansuje między wyzwoloną, bezwzględną inżynier Wyszyńską, a delikatną, trochę naiwną, rozkochaną w nim czarownicą Kai. Która jest Pana zdaniem bardziej atrakcyjna?

Obie. Są diametralnie różne, choć tak naprawdę w każdej tkwi jeden i drugi pierwiastek. Tak jest ze wszystkimi kobietami, jest w nich zarówno ta archetypiczna święta, jak i ladacznica. Nie można udawać, że święta kobiecość pozbawiona jest seksu, namiętności. I na odwrót nowoczesność, emancypacja i kobieca siła nie wyklucza romantyzmu, delikatności i miłości. Wydaje mi się, że mężczyzn pociąga zarówno to niebezpieczeństwo zmagania z femme fatale, jak i ulegamy urokowi i seksapilowi kobiecości. Ta dwoistość natury kobiet sprawia, że tak trudno nam facetom jest je rozgryźć.

Dlatego tak z nimi "wojujemy"?

 

Od zawsze. I robimy to swoją drogą bardzo głupio. Wierzę, że wszystko sprowadza się do jakieś platformy porozumienia, celowo zaznaczam porozumienia, a nie konfliktu. Czasem warto na chwilę oddać stery.

Nie chce Pan chyba powiedzieć, że kobietom możemy zaufać?

Nic z tych rzeczy, no jak? Nigdy (śmiech)! Zresztą, tak jak i innym mężczyznom.

Podobno odważna sesja z rozebranymi modelkami miała być prowokacyjną odpowiedzą na przytyki, że Pana twórczość zakrawa o erotic-fantasy? Często się Pan spotyka tym zarzutem?

Z różnymi zarzutami się spotykam. Chociaż trudno mi się do nich odnieść, bo bardzo rzadko padają prosto w oczy. Ale pokątnie słyszę, że w moich książkach za dużo klnę, że są nazbyt brutalne, albo, jak przy Pomniku Cesarzowej Achai, nadmiernie złagodzone i przez to mało autentyczne. Faktycznie, niektórzy oblewają się rumieńcem czytając opisy seksu, albo wyłapując seksualne aluzje, a przecież nie piszę o czymś nam obcym. Mam udawać, że w ogóle nie interesuje mnie erotyka? Zupełnie nie rozumiem skąd to oburzenie.

Zobacz dlaczego warto być poczytnym autorem:

Bo może nie potrafimy swobodnie rozmawiać o seksie. Zwyczajnie się wstydzimy.

Dziwne, że wciąż traktujemy to jak tabu, mimo tego że nagość, seks coraz częściej obecny jest w sferze publicznej i podobno nikogo już nie szokuje. Od zarania dziejów erotyka nam towarzyszy w życiu, w sztuce, czy reklamie.

Podczas sesji zdjęciowej promującej Pana kolejny tom powieści Pomnik Cesarzowej Achai wyglądał Pan na spiętego. Na pewno bardziej niż rozebrane modelki u Pana boku. Krępowała Pana ta konwencja?

To była najprzyjemniejsza sesja w jakiej brałem udział. Martwiłem się tylko, że przez mój brak doświadczenia i fotogeniczności, dziewczyny strasznie marzną. I podobno stale miałem zblazowaną minę, albo wręcz jakbym się tam nudził, czy był zły. Cóż zrobić, że naturalnie mam taki wyraz twarzy. Oczywiście mogę przybrać inteligentny wyraz, ale nie sposób dłużej go utrzymać (śmiech). To całe pozowanie, to strasznie stresujące zajęcie. Nie lubię być fotografowany.

Ale jednak zdecydował się Pan. Chyba nie trzeba było długich namów?

Wszystko sprzedaje się dzięki reklamie. Taka promocja książki na pewno zwróci uwagę. Współpraca z modelkami była świetna. Byłem już sprzedawany z batonikiem i do dziś nie wiem, co było dodatkiem do czego - batonik do książki, czy książka do batonika. Wiązano już sprzedaż z napojami, gadżetami, czy w pakiecie z innymi książkami. Zdecydowanie ze wszystkich form marketingu wybieram ten z pięknymi kobietami.

Fascynacja kobietami zrozumiała, ale skąd u Pana takie zamiłowanie do broni? Opisuje ją Pan zawsze bardzo dokładnie i chętnie objaśnia działanie.

Lubię broń. Zarówno tę białą jak i palną. Interesuję się historią, czytam trochę, spotykam się ludźmi. Zdobytą wiedzę wykorzystuję w pisarstwie.

Wśród znajomych znalazły się również kobiety w mundurze wojskowym?

Dziewczyn w polskiej armii jest stosunkowo mało, jak już są, to zwykle na stanowiskach administracyjnych. To mało ciekawe. Ale znana mi bardzo dobrze pisarka - Magda Kozak - jest oficerem Wojska Polskiego. Dwa razy była na misji w Afganistanie. Jestem pod wrażeniem tej kobiety, przeżyć z wojny jak i jej prozy. Kiedy o czymś opowiada, słychać, że jest w tym fachowcem. Wie o czym mówi, bo miała za sobą liczne doświadczenia.

NA DRUGIEJ STRONIE PRZECZYTASZ O TYM, JAK SIĘ STRZELA Z NIEMIECKIEGO MG 42

Przemysław Ciszak
2014-01-27
SKOMENTUJ

  
Podaj pierwszy znak kodu TNaDe
KOMENTARZE
  • 27.01.14, 17:41:00

    ~posgts

    Każdy ma prawo do swoich opinii. Jak dla mnie Ziemiański to najwyższy poziom!
    odpowiedz
  • 27.01.14, 18:21:14

    ~SFan

    Jestem zafascynowany opowiadaniami z "Pułapki Tesli" Ziemiańskiego. Achaję czytałem lata temu, teraz chętnie powrócę do Pomnika Cesarzowej Achai. Dla mnie poziom A.Z. to mistrzostwo. Prywatnie, przebija moim zdaniem ostatnie pisarstwo Sapkowskiego
    odpowiedz
  • 28.01.14, 11:36:35

    ~ZetKaXXX

    ~vinidion77 napisał(a):
    Przepraszam, "kultowej Achai"? Dla czytelników, którzy znają klasykę fantasy i sf jest to marna prowokacja. To że coś się dobrze sprzedaje, nie oznacza, że jest "kultowe" - raczej to świadczy o poziomie czytelników. Pierwszy tom Achai (jedyny jaki przeczytałem) jest po prostu tak żenująco słaby (w dużym skrócie - składa się z tanich zabiegów literackich i epatuje wulgarnym seksem i przemocą)

    Och tak, jakże to łatwo dowartościować się i dowalić w czytelników, skoro samemu nie potrafi docenić się jakiejś książki. Zastanawiałbym się czy jesteś wydumanym krytykiem którego recenzje nijak mają się do opinii czytelników, jednak to że w Achai zauważyłeś tylko przemoc i seks najlepiej świadczy o TWOIM poziomie, nie autora. Bo w tej książce jest zawarte duużo, duuużo więcej...
    odpowiedz
  • 28.01.14, 12:16:42

    ~Karol_wawa

    Te zdjęcia to raczej sugerują, że Autor woli chłopców. Przecież ostentacyjnie olewa te kobiety.
    odpowiedz
  • 28.01.14, 14:27:06

    ~vinidion77

    ~ZetKaXXX napisał(a):
    Zastanawiałbym się czy jesteś wydumanym krytykiem którego recenzje nijak mają się do opinii czytelników, jednak to że w Achai zauważyłeś tylko przemoc i seks najlepiej świadczy o TWOIM poziomie, nie autora.


    Co to znaczy "wydumany krytyk"? W odniesieniu do "nijak się mają" sprawdź sobie opinie o Ziemiańskim choćby na lubimyczytać.pl, gdzie opinie na "moim" poziomie występują często gęsto choć mieszają się z podobnymi do TWOJEJ opiniami tzw. gimbazy...
    odpowiedz
  • 29.01.14, 08:55:23

    ~Tanka

    Niesamowite, że tak ci się nie podoba twórczość tego autora, wywiad i sesja, a codziennie siedzisz na forum pod tekstem i wypisujesz swoje pseudokrytykę rodem z lubimyczytac.pl.Ziemiański to jeden z najlepszych fantastów w Polsce, a jego książki to fajna przygoda


    ~vinidion77 napisał(a):
    ~ZetKaXXX napisał(a):
    Zastanawiałbym się czy jesteś wydumanym krytykiem którego recenzje nijak mają się do opinii czytelników, jednak to że w Achai zauważyłeś tylko przemoc i seks najlepiej świadczy o TWOIM poziomie, nie autora.


    Co to znaczy "wydumany krytyk"? W odniesieniu do "nijak się mają" sprawdź sobie opinie o Ziemiańskim choćby na lubimyczytać.pl, gdzie opinie na "moim" poziomie występują często gęsto choć mieszają się z podobnymi do TWOJEJ opiniami tzw. gimbazy...

    odpowiedz
  • 30.01.14, 09:25:36

    ~vinidion77

    ~Tanka napisał(a):
    ... a codziennie siedzisz na forum pod tekstem i wypisujesz swoje pseudokrytykę rodem z lubimyczytac.pl


    Bo smuci mnie pikujący poziom czytelnictwa i intelektualnego przygotowania polskich czytelników do rozróżniania tego co wartościowe a co populistyczne i płytkie. A ty wypisujesz takie bzdury bo nie masz po prostu porównania. Przychodzisz do empiku i widzisz cały regał zawalony książkami takich szkodników polskiej fantastyki jak Ziemiański czy Piekara i wydaje ci się, że jest to wspaniała literatura. Dobra wiadomość jest taka, że przed tobą jeszcze wiele dobrych książek do przeczytania, o których nie masz zielonego pojęcia. Jak dorośniesz.
    odpowiedz
  • 31.01.14, 09:05:30

    ~Tanka

    Oj w moim wieku chyba na dorastanie już za późno. Nie przeszkadza mi odwiedzanie Empiku, ale zapewniam cię, że doskonale orientuję się również i w innych źródłach literatury, głównie czytam w oryginale, więc porównanie mam szerokie. A co do Ziemiańskiego, to w zupełności nie masz racji. Zafiksowałeś się. Stąd twoje personalne wycieczki do uczestników forum. No cóż na "zbawców świata" nie ma innych sposobów, jak dać im czas i miejsce na kazania i szybko zapomnieć, że zmarnowało się ten czas na słuchanie.

    ~vinidion77 napisał(a):
    ~Tanka napisał(a):
    ... a codziennie siedzisz na forum pod tekstem i wypisujesz swoje pseudokrytykę rodem z lubimyczytac.pl


    Bo smuci mnie pikujący poziom czytelnictwa i intelektualnego przygotowania polskich czytelników do rozróżniania tego co wartościowe a co populistyczne i płytkie. A ty wypisujesz takie bzdury bo nie masz po prostu porównania. Przychodzisz do empiku i widzisz cały regał zawalony książkami takich szkodników polskiej fantastyki jak Ziemiański czy Piekara i wydaje ci się, że jest to wspaniała literatura. Dobra wiadomość jest taka, że przed tobą jeszcze wiele dobrych książek do przeczytania, o których nie masz zielonego pojęcia. Jak dorośniesz.

    odpowiedz
  • 28.06.16, 02:21:48

    ~jajakoja

    ~posgts napisał(a):
    Każdy ma prawo do swoich opinii. Jak dla mnie Ziemiański to najwyższy poziom!


    Zgadza się - wybitny wręcz poziom głupoty i wulgarności.
    odpowiedz
  • 14.02, 08:26:51

    ~yabu

    Czy będzie jakaś kontynuacja, czy to definitywny koniec?
    odpowiedz