Reportaże i wywiady W Polsce nie było marszu solidarności z Charlie Hebdo, bo najlepiej wychodzą nam zgromadzenia w gale...

W Polsce nie było marszu solidarności z Charlie Hebdo, bo najlepiej wychodzą nam zgromadzenia w galeriach handlowych

W Polsce nie było marszu solidarności z Charlie Hebdo, bo najlepiej wychodzą nam zgromadzenia w galeriach handlowych
Henryk Sawka przekonuje, że satyra musi kogoś dotknąć [fot: Radek Kurzaj / HS concept]

Prawie dwa tygodnie po ataku na redakcję paryskiego tygodnika Charlie Hebdo polski rysownik, przekonuje, że satyra nie powinna mieć żadnych granic i śmiać się można z wszystkiego. Sam nie czuje zagrożenia - Czasem myślę sobie o tym, że rzeczywiście jakieś fanatyczki od Rydzyka się skrzykną i przyjdą po mnie. Na szczęście wolą się mobilizować przeciwko filmom, których nie widziały, książkom, których nie czytały, czy spektaklom, na które nie pójdą - mówi w wywiadzie dla MenStream.pl Henryk Sawka.

MenStream.pl: Przepraszam za hałas w redakcji, ale mamy kolegium, wszyscy na miejscu. Czasami bywa na nim również i śmiesznie, ale zawsze jest gorąca atmosfera.

Henryk Sawka: To uważajcie na siebie, jak macie pełną redakcję...

(śmiech) Gratuluje. Właśnie odpowiedział Pan na pytanie, czy satyra ma jakieś granice.

Nie, nie ma stałych, zamkniętych, nieprzekraczalnych granic. Wszystko jest umowne i można je dowolnie przesuwać. Zdecydowanie nie jest to matematyka. Ostatnio zresztą wymyśliłem taki dowcip: stoi policja, antyterroryści, ochrona, barykady. Ludzie się pytają, czy to może jest szczyt G8, odpowiedzią na to jest stwierdzenie, że to kolegium redakcyjne.

Człowiek cały czas ma zabawne skojarzenia, organizm potrzebuje śmiechu, tak jak innych niezbędnych do życia pierwiastków odpowiadających za odporność. To nasz mechanizm obronny. Często oczywiście jest to śmiech przez łzy, ale zawsze pomaga.

Jakie granice Pan sobie stawia?

One oczywiście zależą od kontekstu. Każdy człowiek jest też wrażliwy na zestaw zupełnie innych treści, to bardzo indywidualne. Podobnie jest ze społeczeństwami, niektóre rysunki z Charlie Hebdo być może nawet nikogo u nas by nie zirytowały, a tam wyciągnięto kałasznikowy. Moją granicą jest ranienie człowieka ad persona. Jest takie przysłowie: jeśli przyjaciel popełnił błąd, błąd jest błędem, a przyjaciel nadal pozostaje przyjacielem. Jeśli minister popełnił błąd, to śmieję się z niego w tej właśnie roli, a nie z jego z imienia i nazwiska. Mogę go nadal lubić i cenić jako człowieka. Unikam osobistego obśmiewania.

Z archiwum Henryka Sawki

Ale chyba trudno o to, kiedy konkretny człowiek stoi za obśmianymi czynami. Intencje, intencjami, ale jednak może zaboleć.

Staram się tego unikać. Oczywiście Pani Ogórek może to odczuć boleśnie, ale nic nie poradzę, że wspina się na tak pochyłe drzewo. Osobiście nic do niej nie mam, bo wielokrotnie słyszałem jej wypowiedzi, ale w roli prezydenta jej nie widzę. Przypomina to sytuację, kiedy krytykujemy aktora jako takiego, ale za rolę, jaką zagrał. W jednej sprawdza się świetnie, a w innej może w naszej ocenie kompletnie się nie sprawdzać i oczywiście mamy prawo się z tego zaśmiać. Zresztą na pewno nie będę w tym osamotniony. Istnieje coś takiego, jak wspólnota śmiechu. On nas jednoczy, mamy o czym rozmawiać podczas spotkań towarzyskich.

Myśli Pan, że po wydarzeniach we Francji i po ataku na redakcję Charlie Hebdo pojawi się u wielu satyryków strach, autocenzura? Strach chyba jest czymś naturalnym, podobnie jak śmiech.

Na pierwszy rzut oka rzeczywiście może się wydawać, że teraz zaczniemy się bać tematu Islamu, ale z drugiej strony zadajmy sobie pytanie jacy satyrycy? Większość tego tematu nie tyka, ale nie ze strachu, ale dlatego, że nie wszędzie on stanowi problem. Ja na przykład nie czuje takiej potrzeby, bo nie jest to tak istotny jak we Francji. A oczywiście tygodnik Cherlie Hebdo ten temat będzie kontynuował. Pewnym smutnym paradoksem jest wzrost ich nakładu z 60 tysięcy do 3 milionów.

Oczywiście wszyscy, nie tylko satyrycy codziennie się autocenzurują, to nieuniknione. Nie mówimy przecież całej prawdy szefowi, członkom rodziny, policjantowi, który chce nam wlepić mandat. Kiedyś przed 1989 rokiem mieliśmy cenzurę państwową w Polsce, teraz ona się sprywatyzowała i każdy ma już własną.

Temat fundamentalizmu islamskiego nie leży w sferze, która najbardziej Pana interesuje, ale jednak po ataku w Paryżu również i rysunkiem solidaryzował się Pan z ofiarami.

Zawsze myślałem, że nie strzela się do pianisty, tymczasem okazało się, że można paść ofiarą tak brutalnej napaści nie tylko jadąc gdzieś na koniec świata, by relacjonować jakiś konflikt zbrojny. Wystarczy być skromnym rysownikiem. Nie mogłem nie zareagować.

Znał Pan któregoś z rysowników Charlie Hebdo?

Tak, choć niestety nie osobiście. W latach 70., kiedy kupowałem Szpilki, to pojawiały się tam przedruki francuskich autorów i wtedy polubiłem kreskę i poczucie humoru Georgesa Wolinskiego. To, co robił, było dla mnie prawdziwą inspiracją.

Dlaczego w Polsce nie było marszu solidarności z Charlie Hebdo?

Niestety u nas maszeruje się tylko z okazji jakiś klęsk, jak na przykład 13 grudnia. Wolimy się mobilizować przeciwko filmom, których nie widzieliśmy, książkom, których nie czytaliśmy, czy spektaklom, na które nie pójdziemy. Najjaskrawiej było to widać na przykładzie sztuki Golgota picnic.

Dostawał Pan kiedykolwiek jakieś pogróżki. Czuł się Pan kiedykolwiek zagrożony fizycznie? Mieliśmy ostatnio do czynienia z zabójstwem z pobudek politycznych, przewodniczący Duda straszy śląskich posłów, że zna ich adresy. Chyba przekroczyliśmy i w Polsce pewną granicę?


Z archiwum Henryka Sawki
Kiedyś na spotkaniach z czytelnikami odpowiadałem na takie pytania: „Jeszcze nikt do mnie nie strzelał”. Teraz już oczywiście taki greps nie jest zabawny. Oczywiście, docieraj do mnie echa, że ktoś się na mnie obraził, za któryś z rysunków. Nigdy jednak nawet nie dostałem żadnego pozwu.

Komentarzy w sieci oczywiście nie czytam. Co do szefa Solidarności muszę powiedzieć, że strasznie mnie to zdziwiło, właśnie w kontekście tego ataku w Paryżu. Nie wiem, co miał na myśli. Rozumiem, że raczej nie będzie wysyłał pod te adresy ekstremistów islamskich tylko może separatystów z Doniecka. Przerażająco to dla mnie zabrzmiało i świadczy, że temu człowiekowi brakuje taktu. To jest przecież kalka tego, co swego czasu powiedział Putin o Czeczenach, że dorwie ich nawet w kiblu.

Wydanie najnowszego Charlie Hebdo z Mahometem to odwaga, przesadna brawura, czy walka o nasze wartości, wolność słowa, swobodę wypowiedzi?

Wszystko to razem tu się spotyka. Bardzo byłem ciekaw, co narysują w pierwszym numerze po tragedii. Miałem pomysł na tę okładkę z bojownikiem z napisem je suis Cherlie Hebdo, ale odwróconą do góry nogami. Ich propozycja wydaje się być dobrą odpowiedzią, dobrze z tego wybrnęli, jednocześnie pokazując duży kunszt. To bardzo wieloznaczne, ale też jednocześnie bardzo pojednawcze. Jest to wyraźny ukłon w stronę muzułmanów nie będących ekstremistami. Dla mnie osobiście ten rysunek mówi jasno, że wszyscy gdzieś się zagalopowaliśmy.

Zaraz po ataku powiedział Pan: Na pewno została przekroczona granica reakcji na ten dowcip. Niech się śmiech odciska śmiechem, a nie gwałtem. Zgadzam się z tą wypowiedzią, ale terroryści, ekstremiści, dyskutują inaczej, inaczej rozmawiają. Nie brakuje opinii, że może rzeczywiście nie należy ich tak irytować.

Znaleźli, by inny pretekst dla swoich akcji. Oczywiście jest wiele teorii wskazujących na to, że to religia jest źródłem niepotrzebnych podziałów. To nieprawda. Jak pisze Herling Grudziński, ludzie zawsze znajdą pretekst by się podzielić. Może to być polityka, piłka nożna, ideologia i mnóstwo innych rzeczy. Z uwagi na to, że rysunek jest jednak wart tysiąc słów, to ofiarami stali się bezbronni rysownicy. Dlatego że z rysunku można zrobić ikonę, bilbord, wydrukować na koszulkach.

Zapewne też i w satyrze wiele zależy od kręgu kulturowego. Francuska satyra różni się od polskiej?

Zdecydowanie tak. We Francji jest silna tradycja wolności wypowiedzi. My powoli się tego uczymy. Zupełnie przecież inaczej kojarzy nam się rok 68. Tam oznaczał poszerzanie granic wolności słowa, u nas oznaczał wykluczenie części społeczeństwa i kolejne represje. Różnica oczywiście wynika też z większej wielokulturowości.

Wolno się śmiać z religii? Pan z niej nie żartuje zbyt często.

Czym innym jest śmianie się z religii, a zupełnie odmienną sprawą jest branie na satyryczny celownik instytucji Kościoła. Duchowni dają nam bardzo dużo powodów, by się z nich śmiać, ale nie widzę nic zabawnego w relacji między Matką Boską a Duchem Świętym.

Katoliccy ekstremiści nie łapią u nas za broń, ale nie brakuje mocno zaangażowanych obrońców dobrego imienia Kościoła w Polsce. Nie boi się Pan ich gniewu?

Czasem myślę sobie o tym, że rzeczywiście jakieś fanatyczki od Rydzyka się skrzykną i przyjdą po mnie. Na moje szczęście w Polsce najlepiej wychodzą nam zgromadzenia w galeriach handlowych. Ciężko też często powiedzieć, co komu może się nie spodobać. Czasami mam wrażenie, że właśnie narysowałem jakiś hardcore, a tymczasem on przechodzi zupełnie bez echa, kiedy inna, wydawałoby się niewinna kreska, dla kogoś okazuje się ciosem w twarz. Tego się nie da przewidzieć.

Jak wiele prawdy jest w tym, że żart, który nie jest kontrowersyjny i nikt się po nim nie obrazi nie jest śmieszny?


Z archiwum Henryka Sawki
Zdecydowanie dużo. Satyra musi kogoś dotknąć. To nie może być nic aksamitnego, bo wtedy rzeczywiście nie będzie zabawne.

Który z polskich dyżurnych absurdów najbardziej Pana rozśmiesza?

Na szczęście dla mnie absurdów nie brakuje i ciągle pojawiają się nowe tematy. Z tych najświeższych kompletnie nie mogę zrozumieć sprzeciwu wobec ustawy o przemocy w rodzinie. Dla mnie to jest jakieś kuriozum, wynika z tego, że sam już nie wiem, można tłuc kobiety? Potępiamy Islam za stosunek do kobiet, a sami, choć oczywiście na swój sposób, robimy dokładnie to samo.

Proszę teraz wejść w rolę wróża, to a propos trendów, bardzo u nas modne. Z czego śmiać się będziemy najczęściej w tym roku?

Z całą pewnością pan prezes i jego akolici dadzą nam niezliczoną liczbę powodów, oni na pewno nas nie zawiodą. Pani Pawłowicz mam nadzieje czymś nas jeszcze zaskoczy i przebije jedzenie na sali sejmowej.

Swoją satyrą śledzi Pan też dokonania naszych piłkarzy. W tym roku rozstrzygną się losy naszego ewentualnego udziału w mundialu. Cieszyć się będą kibice, czy satyrycy?

Wielokrotnie już ulegałem iluzji, że tym razem będzie dobrze, a w chwile potem musiałem patrzeć, jak przywdziewają te swoje stroje idą jak na stos i oczywiście wracają pokonani. Tyle razy się rozczarowałem, że nic sobie już nie obiecuję i czekam na rozwój wydarzeń. Adam Małysz był wielkim zawodowcem, patrząc na niego wiedziałem, że on rzeczywiście jest w stanie to zrobić, bo udowadniał to po wielokroć. Naszych ostatnich kilka zwycięstw w piłce nożnej nie dowodzi jeszcze, że mamy drużynę zawodowców, bo im tej powtarzalności sukcesów brakuje.

Czytaj w Menstream.pl
Rewolucja kobiet to najgorsze, co możliwe
O irańskich kamikadze obyczajowych, kobietach zrzucających chusty, czterech żonach i samochodowych schadzkach zakochanych rozmawiamy z Arturem Orzechem.
Stuhr już nie wierzy w normalną Polskę
W Obywatelu śmieje się z naszych wad, żebyśmy choć trochę się z nimi oswoili.
Reżyser "Służb specjalnych" zdradza szokujące fakty
Kilkadziesiąt zabójstw tłumaczono samobójstwami, wypadkami, bądź zbiegami okoliczności - przekonuje Patryk Vega.
Szamil Basajew nie był terrorystą?
Polski pisarz w szczerym wywiadzie o swojej znajomości z Szamilem Basajewem.
Tagi:

terroryzm

satyra

henryk sawka

charlie hebdo

Rozmawiał Krzysztof Janoś
2015-01-19
SKOMENTUJ

  
Podaj pierwszy znak kodu rF8ze
KOMENTARZE
  • 29.07.15, 15:09:12

    ~Andrzej J.

    Żenujący stary wazeliniarz i "mainstreemowiec". Od dawna zauważyłem jest cienkim artystą dbającyn o włany tyłek. Dyspozycyjny i nadęty balon. Zostawiam innym tę "sztukę".
    odpowiedz
  • 15.08.15, 22:22:52

    ~POkopacz

    facet bez talentu,jego rysunki są nędzne,co najgorsze jest piewcą władzy i totalnym PO.......cem
    odpowiedz
  • 1.09.15, 13:40:02

    ~ zezem

    he he trefniś "tefałena", dyżurny satyryk stacji________ monotematyczny gość
    do zadań specjalnych typu ośmieszyć Prezesa , poczucie humoru mówiąc po warszawsku średnie.
    odpowiedz
  • 3.10.15, 00:09:55

    ~miepaj

    złamas i tyle, niesympatyczny służalec władzy
    odpowiedz
  • 12.10.15, 13:06:47

    Waki

    Ciekawe, czy to przypadek, że w dniu zamachu wydano też ksiażkę "Uległość" o tym, co się stanie, jak we Francji władzę przejmą muzułmanie. Raczej to było wydarzenie, które tylko potwierdza obawy autora, że nic dobrego nie wyniknie z tego, kiedy kraj będzie rządzony pod dyktando jakieś religii. A przecież laickość Francji, to jej dobro narodowe.
    odpowiedz
  • 20.10.15, 11:43:19

    ~dgtrhydt

    Sawka funkcjonariusz przemysłu PO-gardy i POpagandy.
    odpowiedz
  • 5.12.15, 17:29:40

    ~XXX555

    ~POkopacz napisał(a):
    facet bez talentu,jego rysunki są nędzne,co najgorsze jest piewcą władzy i totalnym PO.......cem

    Gówno prawda Sawka jechał po Tusku i to mocno
    odpowiedz
  • 14.12.15, 14:23:39

    ~scythe

    ~ zezem napisał(a):
    he he trefniś "tefałena", dyżurny satyryk stacji________ monotematyczny gość
    do zadań specjalnych typu ośmieszyć Prezesa , poczucie humoru mówiąc po warszawsku średnie.

    Aaa, to we Warszawie tak się mówi, popatrz pan... A mi się akurat jego poczucie humoru podoba, popierasz Jarka, to i tobie ten humor nie pasuje, zrozumiałe.
    odpowiedz
  • 14.12.15, 16:22:15

    ~Goldtrainsten

    Chyba nie widzieliście Safko tego co mazali w tym skrajnie lewackim, zydowskim i kompletnie antyestetycznym pisemku. Więc to co mówicie to pier... nie kotka za pomocą młotka. Wystarczy wejść na google i pooglądać te "rysuneczki". Twierdzę, że rysownicy-szmatławcy już dawno śmierdzieli trupem i solidnie zapracowali na każdą zarobioną kulkę. Nie tylko od islamistów. Śmiem twierdzić, że od każdego estety zrównoważonego intelektualnie.
    odpowiedz
  • 10.01.16, 23:30:47

    ~moscatel

    Czytam te wszystkie krytyczne i zarazem niezwykle niewybredne komentarze i dochodzę do wniosku, że dziś każdy inteligentny osobnik jak Sawka, który nieźle radzi sobie w życiu, jest automatycznie uznawany za wroga ludu. To się nazywa rewolucja - raz już to było, a potem przyszedł PRL. Historia kołem się toczy i nic tego koła nie jest w stanie zatrzymać. Ale przynajmniej wiadomo już co będzie potem - w końcu to samo koło przejedzie kiedyś czarną, watykańską zarazę...
    odpowiedz