Reportaże i wywiady Skoczą ze stratosfery, by pobić trzy rekordy
2014-11-18 06:22:00

Skoczą ze stratosfery, by pobić trzy rekordy. Czy nasi spadochroniarze zapiszą się w historii lotnictwa?

1/6
Arkadiusz Majewski, Tomasz Kozłowski i Tomasz Witkowski po jednym ze skoków przygotowawczych.
fot: Bartek Syta

W sobotę 15 listopada mieli polecieć balonem na wysokość 12 km i w trójkę z niego wyskoczyć. Niestety próbę pobicia trzech rekordów pokrzyżował zbyt silny wiatr i niska podstawa chmur. Żeby bezpiecznie wylądować na spadochronie, chmury nie mogą być niżej niż na wysokości 600 metrów. Inaczej skoczkowie mieliby zbyt mało czasu na wybranie bezpiecznego miejsca do lądowania. Ekipa projektu Polska stratosfera ma jednak nadzieję, że na początku grudnia śmiały plan uda się wreszcie wcielić w życie.

- Prognozy były zasadniczo dobre, ale jak to niektórzy żartują rozszyfrowując nazwę IMGW - jest to instytut magii, guseł i wróżek - mówi ze śmiechem Tomasz Witkowski, pomysłodawca skoku ze stratosfery. - To, co współpracujący z nami meteorolodzy przewidywali, nastąpiło trochę szybciej. Wcześniej pojawił się silniejszy wiatr i gruba warstwa chmur. A na spadochronie ląduje się trochę tak, jak samolotem, robi się najpierw podejście. Żeby dobrze się ustawić do wylądowania, trzeba poszukać odpowiedniego miejsca, bez przeszkód terenowych, zabudowań, itp. Bezpieczne minimum to wysokość 600 metrów. Jeśli na tej wysokości są chmury, spadochroniarz nie widzi terenu pod sobą. Wtedy może być za późno żeby nie wylądować w jakimś jeziorku, albo na drzewach.

W minioną sobotę podstawa chmur była na wysokości od 120 do 340 m. Co więcej, ich warstwa była bardzo gruba - dochodziły do 1500 m. - Pogoda była po prostu zła i niebezpieczna - kwituje Witkowski.

On oraz Tomasz Kozłowski i Arkadiusz Majewski chcą w towarzystwie dwóch pilotów wzbić się balonem na wysokość ponad 11 km (czyli do dolnej granicy stratosfery) i skoczyć. Na tej wysokości temperatura spada do ponad -50 st. C., a śmiałkowie lecieć do góry będą w tradycyjnym koszu. Wcześniej cała ekipa będzie musiała założyć maski tlenowe. Jeśli ten wyczyn im się uda, pobiją dwa rekordy Europy: najwyższego skoku spadochronowego oraz najwyższego skoku spadochronowego trzyosobowej formacji z balonu na ogrzane powietrze, a także rekord Polski - najwyższego lotu balonem na ogrzane powietrze.

Teraz ekipa musi zgrać nowy termin pozwolenia od Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej na przeprowadzenie skoku. - Szykujemy się na termin między 1 a 14 grudnia. W tym przedziale jesteśmy to jeszcze w stanie zrobić. Potem są już święta, a nie chcemy w takim okresie angażować ludzi, którzy nam pomagają. A jest to całkiem spore grono, bo cała ekipa pracująca przy skoku liczy około 30 osób - tłumaczy Witkowski.

Zobacz materiał o misji Polska stratosfera

Długoterminowe prognozy zakładają, że pod koniec listopada będą opady śniegu i mróz. - Jeśli się sprawdzą, to lepiej dla nas, bo będzie zimniej i bardziej sucho, kiedy śnieg się już wypada. Niższa temperatura da lepsze wznoszenie balonu - dodaje Witkowski i przyznaje, że trochę żałuje, że znowu pogoda uniemożliwiła im próbę. Znowu, bo misja była już kilka razy przekładana. Z drugiej strony cieszy się, bo będzie czas na trochę odpoczynku po ostatnich tygodniach, kiedy szykowali się bardzo intensywnie do skoku.

- To, że na razie nam nie wyszło ze startem, wcale nie znaczy, że wysiłek poszedł na marne, bo przećwiczyliśmy procedurę przygotowania, więc wiemy już, jak poprawić kilka elementów - dodaje. Choć każda próba, nawet bez startu, to wydatki. 6 tys. zł - tyle mniej więcej wynoszą koszty, mimo że ekipa pracuje za darmo. - Ludzi trzeba jednak dowieźć na miejsce, zorganizować im jedzenie, nocleg, itp. - wylicza.

Cały projekt od strony technicznej pochłonął już około pół miliona złotych. 300 tys. zł pochodzi od sponsorów, do tego dochodzą koszty balonu, który kupił pilot. - Sponsor jest bardzo dobry, dostaliśmy od niego wolną rękę - mamy to po prostu zrobić dobrze. Z własnych kieszeni każdy z nas też dołożył po ładnych kilkanaście tysięcy, bo zaczęliśmy przygotowania zanim jeszcze pojawiło się wsparcie od głównego mecenasa - dodaje Witkowski.

Na kolejnej stronie o tym, kto zainspirował skoczków

Bartosz Wawryszuk
SKOMENTUJ

  
Podaj czwarty znak kodu hbEVh
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Masz szansę rozpocząć ciekawą dyskusję.