Reportaże i wywiady Nie jestem świrem, robię to dla syna! Paweł Małaszyński rzuca wyzwanie fanom gier wideo - jest gotow...

Nie jestem świrem, robię to dla syna! Paweł Małaszyński rzuca wyzwanie fanom gier wideo - jest gotowy na lincz

Nie jestem świrem, robię to dla syna! Paweł Małaszyński rzuca wyzwanie fanom gier wideo - jest gotowy na lincz
[fot: East News]

Śpiewa, strzela, recytuje. Pracujący z nim reżyserzy nazywają go aktorem ekstremalnym, koledzy z planu żartują, że kobiety dzielą się na te, które oddałyby mu się od razu, i te, które zrobiłyby to dopiero po ślubie. Sam nie uważa się za gwiazdora. - Na premierach filmowych patrzę na siebie przez palce i jestem strasznie krytyczny - mówi. Z pasją opowiada o słabości do gier komputerowych i Gwiezdnych Wojen. Jego bohaterem do dziś jest Mistrz Yoda. O dziecku drzemiącym w ciele mężczyzny i relacjach z synem rozmawiamy z Pawłem Małaszyńskim.

MenStream.pl: Na początek krótki cytat: Jestem szurnięty na tym punkcie. To Pana słowa, domyśla się Pan o czym chciałbym rozmawiać?

Paweł Małaszyński: Oczywiście! (Śmiech) Choć już na początku zaznaczę, że nie jestem jakimś świrem. Chociaż lubię zanurzyć się w tą cyberrzeczywistość, gram w gry odkąd pamiętam. Poczynając od automatów, które dawniej stały w budach, po najnowsze konsole.

No właśnie, w takim razie, po której stronie się Pan opowiada - Sony PlayStation czy Xbox Microsoftu?

W tej wojnie konsolowej nie wybieram strony. Czerpię z każdej co najlepsze. W domu mam chyba wszystko na czym da się grać: PlayStation, Xboksa, PSVitę, Nintendo, PC, nawet mój iPhone i iPad załadowany jest grami. Ale zaczęło się od automatów.

Dużo potrafił Pan przepuścić na gry?

Oj sporo. Potrafiłem godzinami młócić w automaty, raz po raz dokupując żetony. Obserwowało się, czy ktoś bije rekordy i samemu się je biło. Tam mijało mi pół dnia.

Jeśli dobrze pamiętam, bardzo popularny był Terminator.

Tak, ale ja w niego nie grałem. Te przymocowane pistolety strasznie się zacinały, to tylko denerwowało. Wolałem wojskowe strzelanki, sterowane dżojstikami. Lądowało się helikopterem i wykonywało misję. Bardzo lubiłem też te pierwsze RPGi. Grało się niezłą ekipą: Rycerz, jakaś laska i krasnolud. Potem przyszedł czas PC. Bardzo lubiłem Diablo.

Pewnie z niecierpliwością czekał Pan więc ostatnią odsłonę tej gry.

Tak! Na trzecią część Diablo czekałem bardzo długo, ale jakoś mi się nie podoba.

Może to wina karty graficznej?

To nie kwestia wymagań czy sprzętu. Chyba jestem już za stary na Diablo - wyrosłem z tego klimatu. Być może, jeśli Blizzard zgodnie z zapowiedziami wrzuci Diablo na konsolę, wtedy się do niego przekonam. Zobaczymy.

Więc w co grywa dzisiaj Paweł Małaszyński? Strzelam, że jako rockman jest Pan mistrzem Guitar Hero.

Pudło! Guitar Hero w ogóle mnie nie porywa. Uwielbiam za to wszelkie strzelanki i gry wojenne: Call of Duty, Medal of Honor, Battlefield...


Taki wybór ma jakiś związek z tradycjami rodzinnymi?

(Śmiech) Faktycznie, prawie cała moja rodzina jest związana z wojskiem i z dziada pradziada, zarówno od strony mamy jak i taty, przekazywane były mi tradycje wojskowe. Nie przypuszczam jednak, aby to właśnie miało wpływ na moje upodobania.

A propos rodziny. Żona nie ma nic przeciwko Pana zamiłowaniu do gier? I tak pewnie rzadko bywa Pan w domu.

Aśka nie ma z tym problemu. Potrafię umiejętnie dzielić ten czas. To nie to samo, co kiedyś, gdy przychodził weekend, a ja wstawałem o ósmej rano i kończyłem sesję o drugiej, trzeciej w nocy. Dziś bardziej się kontroluję. Jeśli nie mam akurat obowiązków zawodowych i rodzinnych, to godzina lub dwie z padem w ręku dają mi wytchnienie. Pozwala to oderwać się i trochę odmóżdżyć. Wykorzystuję też czas, kiedy gdzieś jadę. Mam chwilę wolnego, to lubię sobie pograć na PSVicie lub na komórce. To mnie relaksuje.

Jak dużo ma Pan w domu gier? Poluje Pan na edycje kolekcjonerskie?

Gier mam bardzo dużo, nie wiem czy zdołałbym tak na szybko policzyć. Nie zbieram ich, dla samego zbierania. Nie jestem tego typu fanem. Jednak przyznam się, że mam i takie, które czekają wciąż nie otwarte. Po prostu nie mam na nie czasu. Mam takie momenty, że jak dziecko, muszę mieć tą grę. Cholera, muszę w to zagrać. I tak kupuję. Zaraz mam jednak zdjęcia na planie i kampanie promocyjne filmu, a gra leży i czeka. Miesiąc, dwa o niej myślę i kiedy tylko znajdę moment siadam i rozpakowuję z chłopięcą niecierpliwością.

Z synem też Pan grywa?

O tak, bardzo często. To taki czas tylko dla nas dwóch. Oczywiście, konsola to nie wszystko. To, że wspólnie gramy sobie w FIFĘ na ekranie, w niczym nie przeszkadza by wyjść do razem parku i pobiegać za prawdziwą piłką. Staram się zachować właściwą proporcję. Choć i on jak na współczesnego ośmiolatka potrafi to rozdzielać.

Daje mu Pan fory w grze?

Nie no, to on wygrywa bez dwóch zdań. Nie mam z nim szans. To raczej on musi dawać fory mnie. Mówi: Chodź, zagramy. Dam ci dobrą drużynę. Pytam więc, kim on będzie grał? No to bierze jakąś słabszą drużynę np. Jagiellonię. No i cóż z tego, kiedy zna wszystkie zagrywki, wie jak zbudować akcję, ma refleks i znów dostaję łomot. Dzieciaki są niesamowite, dla nich ten wirtualny świat jest równie naturalny jak realna rzeczywistość.

Dużo się jednak mówi o negatywnych skutkach tego zanurzenia w wirtualny świat.

Wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko umieć właściwie korzystać. Ta sama konsola może być wspaniałą zabawką, taką współczesną elektryczną kolejką, dającą radochę dziecku i dorosłemu. Miejscem wspólnej zabawy. Problem się zaczyna, jeśli nie potrafimy inaczej nawiązać kontaktu z dzieckiem, niż tylko przez gry.

Jest też kwestia przemocy, agresji obecnej w popularnych tytułach. Zwraca Pan uwagę na ograniczenia wiekowe?

Oczywiście, zdaję sobie z tego sprawę. Tu właśnie istotna jest rola rodzica, by podsuwał właściwe zabawki i ograniczał te, które nie są dla dziecka. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać o tym, że świat gier nie jest w całości kierowany do dzieci. Część gier powstaje dla ich rodziców.

Pana syn nie ma do nich dostępu?

Mam w domu wiele gier, do których młody nie ma dostępu. Część do dziś nawet nie otwartych. Każdy z nas ma swoje zabawki. Nie robię z tego wielkiej sprawy. Mówię mu zwyczajnie: Jeszcze nie teraz. Spokojnie, przyjdzie czas.


fot. Kadr z filmu Misja Afganistan

Są tacy, którzy twierdzą, że to właśnie gry wideo są odpowiedzialne za zbrodnie takich szaleńców jak Breivik, czy charakteryzującego się na Jokera z Batmana zabójcy z Denver.

Nie wiem czy całkowitą winą można obarczyć same gry. Wiele przecież zależy od osobowości. Nie każdy, kto wciela się w rolę snajpera w wirtualnym świecie wychodzi na miasto i strzela do ludzi. Z drugiej strony zdarza się, że ludzie się zagubią w tej wirtualnej rzeczywistości.

Słyszałem o przypadkach skrajnego uzależnia od gier, przypadkach zakończonych śmiercią gracza. Ten świat wciąga, ale jest też przestrzenią, w której musimy potrafić się poruszać. Niedługo, to kwestia kilku, kilkunastu lat i nie obejdziemy się bez tego świata.

Zabrzmiało to jak wizja z filmów George'a Lucasa. A propos, podobno świat Gwiezdnych Wojen nie jest Panu obcy.

Mam kompletnego hopla na ich punkcie. Kolekcjonuję wszystko co jest związane z serią Star Wars. Tę pasję też dzielę z synem. Kochamy gry z tej serii...

Na półce w salonie stoi księżniczka Lea, Han Solo, Chewbacca i Lord Vader?

Oczywiście, że tak! Niejedna figurka z Gwiezdnych Wojen zasiliła kolekcję. Zbieram wszystkie statki kosmiczne. Wychodzą w takim miesięczniku Star Wars. Kultowe statki i pojazdy. Mam już Sokoła Milenium i Imperialny gwiezdny niszczyciel.

14 ról filmowych ma na koncie Paweł Małaszyński. Aktor zagrał również w 17 serialach, dwukrotnie podkładał też głos: pod "Wojownicze żółwie ninja" oraz animowaną produkcję "Terra 3D".Jakaś ulubiona postać z sagi?

Mistrz Yoda.

Nie wiem czemu, ale podejrzewałem, że będzie to Han Solo, albo nawet Darth Vader.

Yoda od zawsze był moim bohaterem (śmiech). Ale fascynuje mnie także Boba Fett, głównie ze względu na tajemniczość tej postaci. Niewiele o nim wiemy, nie licząc Ataku klonów, kiedy Lucas zdradza trochę szczegółów z życia jego ojca Jango Fett, więcej możemy się o nim dowiedzieć z animowanego serialu. Z niecierpliwością czekam na zapowiadane, oddzielne epizody o Bobie Fettcie.

Przyjdzie jeszcze poczekać, George Lucas nie śpieszy się z realizacją kolejnych części.

To prawda, wciąż jeszcze nie podpisał zgodny na realizację. Mam nadzieję, że w końcu dojdzie do skutku bo jestem bardzo, bardzo ciekawy dalszych losów tej postaci.

Skoro już mówimy o Gwiezdnych Wojnach, to jak się Panu podobał Mark Hamil, czyli Luke Skywalker w roli Jokera? Dubbing do gry Batman przyniósł mu popularność po latach aktorskiego niebytu.

Jest niesamowity! Szkoda, że nikt wcześniej go nie odkrył. W świadomości ludzi, także tych z Hollywood pozostał tylko i wyłącznie Lukiem Skywalkerem. Wpadł w szufladkę, zaczął pisać komiksy. Nie licząc Harrisona Forda, chyba dla wszystkich skończyło się to podobnie. Te role były tak wyraziste, że twarze aktorów do końca życia będą się kojarzyć z granymi przez nich bohaterami. Chyba tylko wcielający się Chewbaccę Peter Mayhew miał szansę na inne role, bo nikt nie wie jak pod tym futrem wyglądał (śmiech).

Nagrywanie ścieżki dialogowej do gry daje drugie życie aktorowi?

To zupełnie inny typ pracy. Hamil pokazał klasę i zapisał się tym dubbingiem do historii. Nie każdy się do tego nadaje. Tu ma się do dyspozycji tylko ton głosu, jego barwę i intonację. To trudna praca.

Pan dopiero co zadebiutował w tej branży, podkładając głos pod Agenta 47, kultową postać z piątej odsłony gry Hitman: Rozgrzeszenie.

To nie jest postać anonimowa, Hitman jest bardzo rozpoznawanym bohaterem świata gier. Dostałem propozycję i z całą odpowiedzialnością wszedłem w ten projekt. Biorę na siebie całą ewentualną furię fanów, jeśli się im nie spodobam. Jestem gotowy na lincz (śmiech).

Zobacz zwiastun gry Hitman:Rozgrzeszenie:

Doroty Gardias nie zlinczowali za Uncharted: Złota Otchłań. Gracze dobrze przyjęli też Andrzeja Chyrę, który podkładał głos do gry Fallout Tactics, czy Marcina Dorocińskiego w Mass Effect. Pan woli grać z oryginalnym lektorem czy polskim dubbingiem?

Powiem tak, jeśli polski dubbing mi się nie podoba to przełączam. I tak też może być w moim przypadku. Jeśli komuś mój głos jako Agent 47 się nie spodoba, to niech się nie katuje i przełączy na angielski. Ja też tak robię. Nie ma w tym nic zdrożnego. Ale też nie wyobrażam sobie np. God of war bez Bogusia Lindy jako Kratosa. Jarek Boberek jest też fantastyczny w dubbingach.

Wygląda na to, że nie jest Pan do końca przekonany do swojej kreacji.

To mój pierwszy raz i od razu taka postać. Trudne, kurcze trudne, ale fajne - bo ma klimat. Podjąłem wyzwanie i dałem z siebie wszystko. Nie bez przyczyny chyba wybrali mój głos do roli. Barwa i tembr głosu powinien pasować. Ale mam też świadomość, że nie jestem w stanie sprostać zapotrzebowaniu wszystkich. Jednym będzie się podobać, inni będą na mnie psy wieszać.

Szukał Pan podobieństw z Agentem 47? Macie ze sobą coś wspólnego?

Już parę razy wcielałem się w rolę twardziela, więc wczucie się w rolę przyszło mi dość naturalnie. Nie łatwo było nie widząc gry odegrać wszystkie stany emocjonalne bohatera. Choć, umówmy się, on ich nie ma za dużo. To po prostu silna, wyrachowana, wszechstronna, jednoosobowa sekcja bitewna. W tym kontekście nie mam z nim zbyt wiele wspólnego. Gdy zobaczyłem się ucharakteryzowanego do sesji zdjęciowej, łysy z pistoletami i charakterystycznym garniturze, muszę przyznać, że zachodzi pewne podobieństwo (śmiech). Myślę, że ta stylizacja fajnie wyszła.

Dubbing gier będzie nowym kierunkiem w Pana karierze?

Nie miałbym nic przeciwko. Jestem bardzo otwarty na wszystkie propozycje. Chociaż zaznaczam, że naprawdę nigdy wcześniej tego nie robiłem. Nie wiem czy potrafiłbym zagrać w ten sposób każdego - być tak wszechstronny jak choćby Jarek Boberek. Gdy dowiedziałem się, że to on jest królem Julianem w Madagaskarze byłem zszokowany. To jest talent.

Często się zdarza, że aktorzy użyczający głosu pod postacie z gier nie znają pierwowzoru postaci, którą dubbingują. Z Panem chyba było inaczej.

O tak! Dobrze trafili, bo jestem wielkim fanem gier i dobrze je znam. Hitman był chyba pierwszą w jaką grałem na własnym PC. Pamiętam tą pierwszą edycję, gdy byłem jeszcze w liceum, albo jakoś na studiach, w każdym razie pożyczył mi ją kumpel. Nigdy bym nie przypuszczał, że kilkanaście lat później wcielę się Agenta 47. Jak najbardziej, ta postać jest mi dobrze znana i łatwiej było nadać jej życie. Zobaczymy jaki będzie ostateczny i całkowity efekt, kiedy będę miał okazję w nią zagrać. Zwłaszcza, że wydaje mi się, że będzie trudny, będzie trzeba sporo pogłówkować.

Włączy Pan swój głos czy będzie grał angielskim dubbingiem?

Oczywiście, że włączę swój głos (śmiech). Jak mnie będzie wkurzał, to przełączę. Nie mam zbytniego dystansu do swojej osoby. Na premierach filmowych patrzę na siebie przez palce i jestem strasznie krytyczny. Nie wiem więc czy będzie tak fajnie, jak usłyszę swój głos w grze. Możliwe, że wyłączę po pierwszym zdaniu i będę miał święty spokój.

Ciekawe co za parę lat powie syn, gdy usłyszy głos ojca jako zimnego mordercy.

To będzie prawdziwa akcja. Trochę zrobiłem to też dla niego. Historia zatoczy koło. Będzie miał pamiątkę (śmiech). Poza tym, że świetnie się bawię przy tych projektach, robię to też z myślą o nim. Za jakiś czas podrzucę mu Hitmana i będzie miał ojca na ekranie z dwiema giwerami.

Zamiłowanie do gier, fascynacja Gwiezdnymi Wojnami, kolekcjonowanie figurek i statków kosmicznych... wygląda na to, że ma Pan w sobie potężne pokłady dziecka.

A który facet go nie ma?! Nie oszukujmy się, wszyscy gramy w gry i jesteśmy troszeczkę takimi dziećmi. Być może trochę na innym poziomie, ale ten chłopiec jest we mnie bardzo żywy. Po prostu lubię się zagubić czasem w tym wirtualnym świcie.

Paweł Małaszyński

Scena z filmu Tajemnica twierdzy szyfrów
Aktor teatralny i filmowy oraz muzyk. Urodził się 26 czerwca 1976 roku w Szczecinku. Wychował się w rodzinie wojskowej i, jak sam mówi, gdyby nie dostał się do szkoły aktorskiej, dziś najprawdopodobniej nosiłby mundur. Porzucił prawo już po pierwszym roku, kiedy uznał, że jego prawdziwym powołaniem jest aktorstwo. W wieku 22 lat zdobył indeks wrocławskiej PWST. Uczył się też w studiu L'Art w Krakowie. Na deskach teatralnych debiutował podwójną rolą Trufaldina i Arlekina w Sługach dwóch panów Carla Goldoniego w reż. Waldemara Matuszewskiego w Teatrze Kwadrat.

Jego pierwszą rolą filmową była epizodyczna postać młodzieńca w karczmie w ekranizacji Wiedźmina. Popularność przyniosła mu rola Granda w serialu sensacyjnym Oficer. Wówczas to, aby lepiej przygotować się do pracy na planie spędził 3 dni z żołnierzami Legii Cudzoziemskiej. Pierwszą dużą rolę na srebrnym ekranie odegrał w filmie Świadek Koronny. Wystąpił także m.in. w historycznej produkcji Bogusława Wołoszańskiego Tajemnica twierdzy szyfrów, Oficerach, Twarzą w twarz, Katyniu i Skrzydlatych Świniach, a ostatnio w serialu Lekarze oraz superprodukcji stacji Canal+ Misja Afganistan.

Wielką pasją aktora jest również muzyka. W 2004 roku w Białymstoku założył zespół rockowy Cochise, którego jest wokalistą i autorem tekstów. Nazwa zespołu podobno nawiązuje do walecznego imienia wodza Indian. Z tą grupą nagrał dotąd trzy płyty. Oprócz układaniem tekstów piosenek zajmuje się również poezją. Wydał tomik poezji zatytułowany Euforia Wrażliwości. Podkładanie głosu pod postać Agenta47 jest jego debiutem w dubbingowaniu gier. Premiera gry Hitman: Rozgrzeszenie zaplanowana jest na 20 listopada 2012 roku. Prywatnie żonaty jest od 2002 roku z Joanną Chitruszko, tancerką, choreografką i pedagogiem. 12 kwietnia 2004 urodził się ich pierwszy syn - Jeremiasz.
Czytaj wywiady Menstream.pl
Gwizdał nosem, dziś jest królem
Kiedy Jarosława Boberka nazwać legendą polskiego dubbingu, natychmiast się jeży. Ten wywiad o dubbingu więc nie jest.
Martyna Wojciechowska: Tak, jestem chłopczycą
Na całym świecie kobiety, chcą i lubią podobać się i mężczyznom, i sobie nawzajem.
Znany pisarz w nowej książce klnie jak szewc
- Klnę potwornie na kartach powieści, bo przeklinam też w rzeczywistości. Żeby być autentycznym trzeba pisać językiem mówionym - przekonuje Andrzej Ziemiański, polski pisarz sci-fi.
W tym mikroświecie jestem Bogiem
-Chcę w końcu zrobić coś, co nie będzie szło! Coś, co nie będzie się podobało, co nie będzie dobrze sprzedawane - przekonuje w rozmowie z MenStream.pl Grzegorz Rosiński, światowej sławy polski rysownik.
Poznaj mroczne kulisy polskiej mafii
- Zrobiliśmy taki polski kryminał. Ale nie polski równa się słaby, tylko polski znaczy wiarygodny i prawdziwy - tłumaczy Xawery Żuławski i ujawnia do czego zdolna jest kobieta, by ocalić bliskich.
Tagi:

gry

paweł małaszyński

call of duty

hitman

dubbing

medal of honor

battlefield

Przemysław Ciszak
2012-10-08
SKOMENTUJ

  
Podaj czwarty znak kodu 4AwXf
KOMENTARZE
  • 10.10.12, 07:31:20

    ~wirusss

    Linda jest genialny, Myślę, że Małaszyński da radę jako Hitman, głos pasuje
    odpowiedz
  • 12.10.12, 15:30:10

    ~Małkosssa

    Ciekawe Małaszyński przeszedłby na jedaizm :) Dobry wywiad hehe
    odpowiedz
  • 12.10.12, 20:22:43

    xombix

    wszystkie polskie dabingi to chłam i żenada
    odpowiedz
  • 14.10.12, 16:38:48

    ~RobertKubyca

    Fajnie, więcej takich wywiadów i artykułów. Może społeczeństwo powoli przestanie postrzegać gry wideo, jako coś "dla frajerów i prawiczków odciętych od świata i siedzących w piwnicach" :P

    Gry są w dużym stopniu związane z używaniem wyobraźni. W końcu wcielamy się w kogoś, "wczuwamy się" w postać, wirtualny świat. Gry potrafią być dojrzałe, ambitne (Heavy Rain chociażby, nadchodzące The Last of Us, BioShock). Niech w końcu przestaną być kojarzone z "czymś dla dzieci".

    Co do Hitmana - życzę, żeby fajnie wyszło.
    odpowiedz
  • 15.10.12, 14:11:47

    ~pkacz

    Z całym szacunkiem dla pana Pawła, ale w momencie wydania pierwszego hitmana był jeszcze w liceum, to w szkole orłem nie był :) To żart, oczywiście, zresztą z samej notki biograficznej wynika, zę na studia aktorske poszedł 2 lata przed premierą "Agent 47".
    odpowiedz
  • 17.10.12, 15:23:40

    ~ano Nim

    wy durnie, Hamil podkłada głos pod Jokera jakoś tak od początku lat 90tych!
    odpowiedz
  • 17.10.12, 19:57:38

    ~TyDurniu

    A co to ma do rzeczy? W tym wywiadzie nie ma ani słowy o czasie kiedy Hamil podkłada głos pod Jokera. Małaszyński mówi o tym, że szkoda, że go nie odkryto w ogóle, że prawnie nikt go do filmu nie angażował, ani pod inne dubbingi i że jest fantastycznym aktorem. Czytaj ze zrozumieniem

    ~ano Nim napisał(a):

    wy durnie, Hamil podkłada głos pod Jokera jakoś tak od początku lat 90tych!

    odpowiedz
  • 22.10.12, 06:50:31

    ~Janut

    Ciekawy jestem ile ten "wspaniały" tatuś przeczytał synkowi książek?
    odpowiedz
  • 3.11.12, 14:40:12

    ~Ja-K Gr-a

    Swiat meski , ale dopuszczajacy kobitki
    odpowiedz
  • 3.11.12, 14:44:44

    ~caseum

    ~ABSOLUTION napisał(a):
    Nie jestem świrem, robię to dla KASY!

    oczywiscie ze dla kasy tak on wlasn ie zarabia na zycie. tak jak ty zasuwasz na budowie;p tez dla KASY
    odpowiedz