Reportaże i wywiady Nie interesuje się modą, ale na pokazy chodzi

Nie interesuje się modą, ale na pokazy chodzi. Dariusz Michalczewski wyjaśnia, gdzie bez kobiet czułby się bezbronny

Nie interesuje się modą, ale na pokazy chodzi. Dariusz Michalczewski wyjaśnia, gdzie bez kobiet czułby się bezbronny
WYWIAD NA PONIEDZIAŁEK [fot: Dariusz Michalczewski]

Wizyty w sklepach odzieżowych denerwują go niemal tak bardzo, jak dawniej przeciwnicy w ringu. Zapewnia przy tym, że jego wydatki na ubrania są przeciętne. W domu posiada tylko małą przebieralnię, a wiele ubrań oddaje znajomym. Nie przeszkadza to jednak utytułowanemu bokserowi w utrzymywaniu dobrych znajomości z kreatorami mody.

Menstream.pl: Czuje się Pan modnym mężczyzną?

Dariusz Michalczewski, bokser, były zawodowy mistrz świata w kategorii półciężkiej i junior ciężkiej: Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Nie może być jednak u mnie z tym jakoś źle, bo ubrania kupuję w markowych sklepach takich jak Luis Vuitton albo Gucci. Tam zwykle trudno dostać rzeczy, które nie są w modzie. Oczywiście nie znaczy to wcale, że kupuję wszystko. Różnym osobom pasują różne rzeczy i trzeba umieć wybrać coś odpowiedniego dla siebie.

Takie zakupy sprawiają Panu przyjemność?

O nie, wręcz ich nie cierpię, bo od razu się denerwuję. Jednak żeby dobrze wyglądać, co jakiś czas trzeba kupować nowe ubrania. Na szczęście mam wspaniałą małżonkę, która jest w takiej sytuacji niezastąpiona. Basia na bieżąco śledzi wiadomości ze świata mody i zawsze wie, co akurat powinno się nosić. Wygląda więc to zwykle tak, że w sklepie to ona wybiera rzeczy, a ja siedzę cały czas w przymierzalni i tylko je ubieram.

Można więc powiedzieć, że bez żony wyglądałby Pan zupełnie inaczej.

Na pewno ma duży wpływ na to, w czym się pokazuję. Jednak to nie jest tak, że o wszystkim decyduje Basia. Mam przecież swój styl i swój gust i pewnych rzeczy nigdy nie ubiorę, bo mi się nie podobają. Sam więc dokonuję też selekcji ubrań, ale faktycznie, większość z nich podsuwa mi żona.

Jakie ubrania Dariusz Michalczewski zakłada najchętniej?

Lubię raczej takie mniej formalne, sportowe. Ubranie ma być przede wszystkim wygodne. Dżinsy, koszula, przyjemny sweterek i sportowe buty, to rzeczy, które mi pasują najlepiej. Oczywiście, czasem założę też garnitur, gdy jest jakaś specjalna okazja, ale raczej nie częściej, niż kilka razy w roku.

Poza tym, na szczęście jestem facetem. Nam znacznie łatwiej dobrze się ubrać, niż kobietom. Męski strój nie musi być jakiś specjalnie skomplikowany, żeby elegancko wyglądał. Ja nawet nie przepadam za zbytnimi udziwnieniami. Ubieram się raczej standardowo, a nie na przykład w jakieś spodnie, które zwracają uwagę tym, że są za długie, za krótkie czy za szerokie. Zresztą to już chyba nie ten wiek, żeby pozwalać sobie na daleko posuniętą ekstrawagancję. Nie czuję się staro, wręcz przeciwnie, bardzo młodo, ale trudno, żebym zgrywał teraz małolata.

Dariusz Michalczewski jako pierwszy bokser w historii zunifikował pasy mistrzowskie organizacji WBA, IBF i WBO. Na zawodowym ringu stoczył 50 walk, z czego 48 wygrał. Tylko dwa razy musiał uznać wyższość rywala. Z kolei w boksie amatorskim wygrał 139 sposród 150 stoczonych pojedynków, z czego 89 przez KO. Kiedyś nim jednak Pan był. Czy z czasem przywiązywał Pan coraz więcej uwagi do tego, co ubiera czy wręcz odwrotnie?

U mnie zwykle wyglądało to podobnie, jak teraz. Zawsze miałem przy sobie kobietę, która pomagała mi się dobrze ubrać i sam nie musiałem sobie przesadnie zaprzątać tym głowy. I na szczęście także dziś mam moją Basię. Zawsze zna się na kolekcjach, które właśnie są na topie.

Mówi Pan, że moda Pana niespecjalnie interesuje, a jednocześnie jest Pan widywany na pokazach.

Zgadza się, ale robię to bardziej dlatego, że kocham ludzi i dobre towarzystwo, a nie po to by śledzić najnowsze trendy. Ja i żona bywamy oczywiście na pokazach Maćka Zienia czy Tomka Ossolińskiego, ale otwarcie przyznaję, że same ubrania aż tak bardzo mnie nie interesują. Większą atrakcją jest oprawa, która towarzyszy takim wydarzeniom i to, że mogę tam porozmawiać ze starymi znajomymi oraz wieloma innymi, ciekawymi ludźmi.

Wspominał Pan o bardzo ważnej roli żony w kwestii ubioru. A jak to jest w drugą stronę? Czy ona może liczyć także na Pana rady i opinie?

Jeśli idzie o modę kobiecą, to tam jest tyle różnych rzeczy, że trudno się w tym połapać. Moja żona wie czego chce i zna się na modzie więc moja pomoc jest raczej zbędna. Zresztą to taka ładna dziewczyna, że we wszystkim dobrze wygląda. Ma dobry gust, a to niestety kosztuje (śmiech).

W 2003 roku Dariusz Michalczewski założył fundację "Równe Szanse", której misją jest wspieranie inicjatyw mających na celu wyrównanie szans młodzieży pochodzącej ze środowisk zagrożonych negatywnymi zjawiskami społecznymi. Organizacja swoje działania kieruje przede wszystkim do utalentowanych młodych ludzi, których warunki materialne uniemożliwiają rozwijanie kariery sportowej. Pana osobiste wydatki na ubrania są mniej imponujące?

Trudno powiedzieć. Wydatki trzeba odnosić do osiąganych zarobków. Jeśli wziąć to pod uwagę, to moje wydatki są dosyć przeciętne, standardowe.

Bo też nie mam jakiejś szczególnej przyjemności w kolekcjonowaniu ubrań. Moja szafa nie jest zbyt duża. Raz czy dwa w roku robimy w niej porządki i wtedy wiele rzeczy oddajemy innym, żeby mieli jeszcze z nich pożytek.

A ile Pan ma garniturów?

Zawsze mam do dyspozycji 5-6 sztuk, nie więcej i regularnie je zmieniam. Jakiś czas temu oddałem nawet 4 nieużywane, bo nie do końca mi pasowały. A garnitur musi przecież dobrze leżeć. Butów też nie mam wcale za dużo, jakieś 10 par. Tak więc żaden ze mnie gadżeciarz, po prostu trzymam w szafie to, co akurat jest mi potrzebne.

Ale zmienia Pan zegarki w zależności od garnituru, który akurat ma na sobie?

Tak naprawdę mam dwa eleganckie, które noszę właśnie przy takich okazjach. Na co dzień nie zakładam ich w ogóle, bo nie czuję potrzeby posiadania zegarka. Choć z drugiej strony gdzieś tam w szafie nazbierało się już ich chyba kilkanaście.

Wspominał Pan, że robi zakupy w markowych sklepach. Rozumiem, że przeważnie w tych zagranicznych?

Swego czasu z żoną raz-dwa razy do roku jeździliśmy w tym celu do Mediolanu. Ostatnio częściej bywamy w Paryżu, Berlinie czy w Hamburgu. To są miasta, które zawsze dają mi gwarancję, że coś sensownego kupię. W Warszawie robię to znacznie rzadziej, bo znalezienie fajnego ubrania jest tu trudniejsze. A ja muszę po prostu wejść do sklepu i szybko coś znaleźć, a nie chodzić po nim godzinami, bo bym zwariował. Dla mnie godzina to już jest dużo i zwykle się w niej zamykam, choć jak już mówiłem, duża w tym zasługa mojej żony.

24 kwietnia 1988 roku Dariusz Michalczewski, ówczesny mistrz Polski w wadze lekkośredniej, nie powrócił z wyjazdu ekipy bokserskiej do RFN i tam rozpoczął karierę zawodową. Został za to dożywotnio zdyskwalifikowany przez Polski Związek Bokserski. W lipcu tego samego roku otrzymał obywatelstwo niemieckie. Spędzając dużo czasu za granicą na pewno jest Pan w stanie powiedzieć, jak wyglądają polscy mężczyźni w porównaniu z tymi na Zachodzie. Czy wypadamy na ich tle blado?

Niestety, myślę, że polscy faceci nie mogą w tym względzie za bardzo imponować. Tacy, którzy naprawdę dobrze się ubierają, należą raczej do wyjątków. Co innego kobiety. Nasze dziewczyny są w tej kategorii świetne i śmiało można powiedzieć, że ich codzienna moda stoi na wysokim poziomie. Tylko że wie Pan, polskie kobiety są w ogóle bardzo ładne, a piękno przecież przyciąga piękno.

Wracając jednak do mężczyzn, czy dobrze rozumiem, że można o nas powiedzieć, ze zwykle jesteśmy zaniedbani?

Na pewno nie wyróżniamy się tu jakoś pozytywnie. Na Zachodzie wygląda to wyraźnie lepiej. Tylko proszę pamiętać, że nie jestem jakimś specjalistą w tej dziedzinie. To są jedynie moje wrażenia, a nie wynik dokładnych obserwacji. Na pewno jednak polscy faceci mają jeszcze dużo do poprawienia, jeśli idzie o ubiór.

To zaniedbanie wynika z naszej natury czy słabszych niż na Zachodzie możliwości finansowych?

Dużo czasu musi upłynąć, żebyśmy się dobrze dopasowali do krajów zachodnich. Oczywiście często już wyjeżdżamy, pracujemy i mieszkamy na Zachodzie, ale to jeszcze za mało.

Widać to nie tylko w modzie, ale i gdzie indziej. Weźmy na przykład kulturę jazdy samochodem. W Polsce kierowcy często jeżdżą słabo, bo brakuje im obycia i doświadczenia. Moja mama zrobiła prawo jazdy w wieku niemal 50 lat. Ma świadomość, że brakuje jej trochę refleksu i przez to jeździ mało. Z drugiej jednak strony chce mieć auto, żeby posmakować tego trochę lepszego życia, które dawniej było nieosiągalne.

Z ubraniami jest tak samo. Ciągle jesteśmy takimi trochę nowicjuszami i musimy się uczyć. Nie wystarczy przecież kupować drogich rzeczy, żeby ubrać się ze smakiem. Do tego potrzebne jest pewne doświadczenie. Na szczęście mamy go coraz więcej.

Rozmawiamy cały czas o modzie i elegancji. Pan przecież zdobył sławę jako znakomity bokser. Czy Pana zdaniem ta dyscyplina sportu jest elegancka? Kojarzy się przecież zwykle z potem, krwią i siniakami, a nie jakimś szczególnym wyrafinowaniem?

Wszystko zależy od tego, w jakim wydaniu jest ten boks. Walka jest walce nierówna. Mamy wiele pojedynków, które są zwykłym okładaniem się po łbie, a z drugiej strony niejedno starcie można śmiało nazwać szermierką na pieści. To jest sztuka na wysokim poziomie i życzę sobie i wszystkim, byśmy jak najczęściej mogli ją taką podziwiać. Boks jest sportem bardzo eleganckim. Zwłaszcza facetowi bardzo dobrze z nim do twarzy, bo trudno chyba wskazać bardziej męską dyscyplinę. Tylko, że tak jak wszystko, musi być on w dobrym wydaniu, żeby smakował widzom.

Łatwo trafić na takie "smakowite" walki?

Niestety coraz trudniej i nic nie zapowiada tego, żeby to się miało zmienić. Boks przeżywa kryzys i wyraźnie nie radzi sobie z dzisiejszymi problemami. To bardzo trudny sport, który wymaga wielu wyrzeczeń. Większość innych dyscyplin nie jest tak kosztownych dla zdrowia, a jednocześnie jest tak samo medialnych i opłacalnych. Jeżeli mamy taką sytuację, że młodzież jest mniej aktywna fizycznie niż kiedyś, to trudno się dziwić, że nie widać jej w boksie.

Szkoda, bo pięściarzem można zostać bez ponoszenia jakichś dużych wydatków. Wystarczą trampki, rękawice i można już zorganizować trening. Choć z drugiej strony w Polsce brakuje sal, w których można by to ćwiczyć. Te które są, zamiast młodzieży, wynajmuje się managerom, którzy grają tam rekreacyjnie w różne gry. W ten sposób nie poprawimy jednak pozycji polskiego sportu.

Czytaj więcej w Menstream.pl
Jak ubiera się Polak?
Nie nosimy już skarpetek do sandałów. Jak to możliwe, że Polacy prezentują się coraz lepiej? Wszystko przez sieciówki, które tworzą wizerunek mężczyzny na naszej ulicy.
Ubrania modowo niezależne? To możliwe
Nadążanie za chwiejnymi kaprysami kreatorów mody potrafi być trudne i kosztowne. Może dlatego warto wybrać własną drogę i uzbroić szafę w rzeczy stylowo obojętne?
Nasz poradnik. Sposób na idealne jeansy
Kluczem do sukcesu jest jakość. Dobry materiał szybko dopasuje się do twojej sylwetki i sprawi, że będziesz mógł cieszyć się spodniami przez długie lata.
Tagi:

moda

styl

dariusz michalczewski

rozmawiał Paweł Szygulski
2012-09-10
SKOMENTUJ

  
Podaj czwarty znak kodu bGFyl
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Masz szansę rozpocząć ciekawą dyskusję.