Reportaże i wywiady Bogusław Linda o kryzysie męskości: To wina kobiet

Bogusław Linda o kryzysie męskości: To wina kobiet. Raz chcą, żeby im przyłożyć, a raz - żeby pocałować

Bogusław Linda o kryzysie męskości: To wina kobiet. Raz chcą, żeby im przyłożyć, a raz - żeby pocałować
Bogusław Linda z zamiłowania jest historykiem, aktorstwo to dla niego tylko zawód [fot: Tomasz Urbanek/East News]

Mężczyzna, który ma być wrażliwy i czuły, a jednocześnie brutalny i metroseksualny musi się pogubić, ale nie powinien się załamywać, bo jest jeszcze nadzieja. Znany aktor przekonuje też, że schamieliśmy i staliśmy się prowincją gdzie króluje sarmacka swawola. Zapewnia, że nie lubi grać w filmach, a na wybory powinniśmy chodzić, choć on sam nie ma zamiaru.

MenStream.pl : Dobry polski film. Oksymoron czy rzecz występująca w kinach?

Bogusław Linda: Od roku, albo nawet dwóch mamy dużo takich produkcji. Jest Układ Zamknięty, Papusza, Drogówka, Ida. Widać, że dzieje się coś dobrego. Sama frekwencja mówi też, że nasi ludzie chcą oglądać nasze filmy. To jest niezwykle pozytywne zjawisko i bardzo mnie cieszy.

Mówił Pan kilka lat temu, że czeka na lepsze czasy. Rozumiem, że one wreszcie nastały?

Rzeczywiście było tak, że nie było nic interesującego, doszło do jakiegoś załamania. Teraz widać zmiany na lepsze wraz z wejściem do polskiego kina nowego pokolenia.

Ostatnio przypomniałem sobie Testosteron, też moim zdaniem niezły, szkoda tylko, że nie zagrał tam Bogusław Linda.

Może dlatego nie wzięli mnie pod uwagę, bo odmówiłem grania w pierwszym filmie Saramonowicza. Miałem grać trupa w Ciele. To wprawdzie główna rola, ale trupia jednak. Było to jakieś wyzwanie (śmiech), natomiast nie dogadaliśmy się finansowo. Testosteron jest jednak rzeczywiście dobry.

W zabawny sposób przygląda się męskości, byciu macho. Polscy mężczyźni przeżywają kryzys męskości?

Myślę, że jest taki problem, że społeczeństwo robi się metroseksualne i nie do końca jest to dobre. Pojawia się coraz więcej kremów do twarzy dla mężczyzn. Faceci robią sobie też więcej operacji plastycznych. Patrząc jak mężczyźni się ubierają, wyglądają, w jaki sposób wypowiadają, widzę, że ten typ męski się zmienił na bardziej kobiecy (śmiech). Bardziej kobiecy typ mężczyzny. Chociaż jak się tak dobrze nad tym zastanowić, to tak już było w wieku XVII. Faceci już wtedy byli bardziej kobieco ubrani od pań, bardziej się malowali.

Być może tak to po prostu fluktuuje na przestrzeni dziejów i nie ma się co denerwować. W czasach kiedy siedzimy sobie w wygodnych klimatyzowanych wnętrzach, uprawiamy seks przed laptopem, to jakież to ma znaczenia, czy jest się kobietą, czy mężczyzną. Kiedyś mężczyzna musiał siadać na konia ubierać kożuch, jechać, zdobyć coś do jedzenia, rzucić przed babą. Ona to piekła na ognisku, role były jednoznacznie podzielone. Teraz tego nie ma.

Honor, lojalność, odwaga - tego, jak wynika z badań, szukają kobiety w mężczyznach. Pytanie, czy znajdują?

Właśnie, trochę żartując z tym siadaniem na konia, ale myślę tu o typie mężczyzny, który miał kiedyś coś do załatwienia i musiał walczyć o rodzinę i musiał być odpowiedzialny. Teraz już tego nie musi, bo coraz częściej kobiety zarabiają więcej. Zmienił się klimat, zmienił się świat, zmieniają się też funkcje w społeczeństwie.

A może kryzys męskości nie wynika jedynie ze zmian postaw mężczyzn, ale również z innego modelu relacji partnerskich. Kobiety, które wywalczyły równouprawnienie, mają jednocześnie większe oczekiwania w stosunku do panów.

Faceci trochę przycichli, boją się, nie rzucają się do otwartej wojny. Trochę to jest tak z kobietami, że my ich do końca nie wyczuwamy. One chcą od nas byśmy czasem byli wrażliwi, a czasem brutalni. Żeby czasem dać w ryja, a czasem pocałować, przeprosić, bo wtedy kobieta czuje, że ją mężczyzna kocha, ale my się w tym ewidentnie gubimy. Nieśmiało radziłbym żeby się tym całym gadaniem o kryzysie męskości nie przejmować.

Konie, ekstremalne nurkowanie i skoki spadochronowe z kilku kilometrów to pańskie pasje. To jest też coś, co buduje męskość. Bez pasji nie ma faceta?

Dzielę mężczyzn na dwa typy. Na rolników i myśliwych. Jedni mogą siedzieć w miejscu i jest im dobrze, drudzy potrzebują adrenaliny.

A kiedy nie ma nic konkretnego do zrobienia?

Lubię też leniuchować, poleżeć na kanapie, obejrzeć jakiś film, posłuchać muzyki poczytać książkę, wyjechać gdzieś w ciepłe miejsce.

W takim ciepłym miejscu chciał Pan kiedyś kupić wyspę. Może to jest dobry moment, by do tego pomysłu wrócić. Grecy mają ich trochę i mają też poważny kryzys, potrzebują pieniędzy.

(Śmiech) Wtedy, kiedy to mówiłem, te wyspy były ze sto razy tańsze. Teraz to już dużo większe pieniądze. Kiedy o tym myślałem i planowałem to chciałem oczywiście wszystkich tam zapraszać i bawić się do upadłego. Teraz mam trochę inne marzenia... częściej myślę o kanapie (śmiech).

Zanim się Pan położy, porozmawiajmy jeszcze o kinie. Jako reżysera nie kusi Pana pokazanie zmian, które zachodzą w Polsce? Z Władysławem Pasikowskim w Psach sportretowaliście lata 90.

Nie zrobiłbym takiego filmu, bo w ich tworzeniu nie chodzi o politykowanie ani interwencje, chodzi o ludzi, o uczucia. Uciekam w swoich pomysłach na film od opowiadania o Polsce.

Boi się Pan? Inny jest strach, trema na planie aktora, a inny u reżysera?

To są kompletnie dwa różne zawody. Odpowiedzialność przy robieniu filmów jest dużo większa zwłaszcza, że stwarza on pewien zamknięty świat, w który widz uwierzy, albo nie. Używa do tego muzyki, dialogów, montażu. Do końca jednak nie ma żadnej pewności, czy to się uda. Do momentu pierwszego pokazu z publicznością twórcy filmu nie wiedzą jak on zostanie odebrany. Doświadczeni w tym zawodzie wiedzą, że każdemu reżyserowi kiedy ma ostatnią fazę montażu wydaje się, że zrobił arcydzieło. Tym boleśniejszy jest kontakt z widzami, którzy nie podzielą tego przekonania. W aktorstwie to jest mniej bolesne, bo odpowiada się tylko za siebie. Wiadomo też oczywiście, że w złym filmie nie ma dobrych ról.

Większość filmów to pomyłki. Nie tylko u mnie. Nie liczyłem, ale na pewno zrobiłem około stu filmów. Pod dziesięcioma mógłbym się podpisać. Dwadzieścia bym uznał. Reszta to właśnie pomyłki - tak Pan kiedyś powiedział.

Na tym polega ten zawód, nie chodzi tylko o moje dokonania, można to rozumieć znacznie szerzej. Jeżeli w całym swoim życiu dojdziemy do jednej dobrej roli na sto, to już znaczy, że jesteśmy fantastyczni, genialni. Ten zawód polega na nieustannym szukaniu i dążeniu do tego absolutu i dlatego to takie ciekawe. Dążymy do czegoś nieosiągalnego.

Z takim bagażem doświadczeń można jeszcze spokojnie obejrzeć film? Odciąć się od swojej wiedzy, nie wychwytywać szczegółów, błędów?

Jeżeli oglądam zły film to nie mogę niestety się wciągnąć i nie zauważać podstawowych błędów warsztatowych. Przy dobrych jestem najlepszym widzem, śmieję się, szlocham, płaczę.

Paradoks z Pańskim udziałem to jedyny polski seriali jaki śledziłem z zainteresowaniem. Paradoksem nazwać można, że już go nie ma.

A gdzie go Pan oglądał?

W internecie

To już Panu odpowiadam na ten paradoks. Telewizja wpadła na pomysł, żeby jednocześnie udostępniać odcinki w sieci, niejako zapominając, że wtedy nie zarobi. Oglądalność telewizyjna była słaba, widzowie wybierali internet i to pogrążyło ten serial.

Ja też się do tego niestety przyczyniłem?

Tak między innymi (śmiech), no ale to był ewidentny błąd Telewizji Polskiej.

Brakuje Panu kina, dobrej głównej roli, wyzwania, wielkiego przeboju?

Proszę mi wierzyć, że ról mi nie brakuje, szczerze mówiąc nie specjalnie lubię grać.

Nie lubię grać? Pan żartuje prawda?

No, nie. Nie ciągnie mnie to specjalnie, ale oczywiście wykonuje ten zawód. Chętnie bym coś zagrał ciekawego, ale do niedawna niestety było bardzo miałko w naszym kinie. Teraz trochę się to zmienia. Jeżeli coś się pojawia interesującego, to staram się brać w tym udział, jeżeli nie ma niczego takiego, a mnie na to stać, to staram się nie brać w tym udziału.

Dla aktorów w Pańskim wieku, z podobnym dorobkiem, nie ma dobrych propozycji w Polsce? Kino światowe pokazuje, że nie tylko 20, 30-latkowie grają. U nas mamy pięciu ludzi, którzy obsługują wszystkie filmy.

Ja kiedyś też grałem we wszystkich produkcjach podobnie jak Marek Kondrat. Teraz grają inni. Zawsze tak było, no mały kraj ta Polska.

BOGUSŁAW LINDA I ŚWIETLIKI

Zatrzymajmy się przy Polsce. Znalazłem Pańską wypowiedź odnoszącą się do dyskusji o Powstaniu Warszawskim. Prawda o nim według Pana jest dużo prostsza: ludzie byli już po prostu zmęczeni tym co robili okupanci. Dlatego musiało do tego dojść. Do opisu tego zmęczenia użył Pan dosadnych słów. Choć unika Pan udziału w debacie publicznej, czasami jednak coś się wyrwie?

Wywiad został przeprowadzony podczas II Festiwalu Aktorstwa Filmowego we WrocławiuZ zamiłowania jestem historykiem, nie interesuje mnie współczesność. Jednocześnie historia pokazuje jaka mogła by być współczesność, a jaką nie jest. Dzięki niej zyskujemy dystans, przez lepsze jej poznanie widzimy błędy, które wciąż są takie same. Mówię o wojnach, powstaniach, wyborach, Sejmie. Niestety wszystko się powtarza, nic się nie zmienia. Dorabianie politycznej gęby do wydarzeń historycznych nie ma sensu, bo po pierwsze my tam nie byliśmy, po drugie nic już nie zmienimy. Jak już chcemy dyskutować, to debatujmy o tym, czy powinien istnieć Senat, czy powinno być tylu urzędników. Rozmawiajmy o tym.

To rozmawiajmy. Chodzi Pan na wybory?

Myślę oczywiście, że powinniśmy to robić, ale jednocześnie prywatnie mam to generalnie w dupie.

Uważam Polskę za podły, prowincjonalny kraj, ale kończąc tę wypowiedź powiedział Pan, że mówi tak, by była lepsza. Trochę wiec jednak Panu zależy?

Wymietliśmy najbardziej wartościową część społeczeństwa przez ostatnie 200 lat. Zrobiliśmy to my i odbyło się to też przy udziale cudzych rąk. Schamieliśmy totalnie, zrobiliśmy się prowincją, gdzie króluje wiocha z elementami szlacheckimi i wiejskimi. To połączenie sarmackiej swawoli i wioskowego showmeństwa jest naszą tragedią. Widać to w Sejmie i w Kościele. Nie potrafimy zaakceptować innego zdania, stylu życia.

Jesteśmy wiochą, bo udawactwo wiary to jest coś przerażającego. Myślę, że chodzący do kościoła co niedzielę, w większości nie znają dziesięciu przykazań. Hierarchów też mamy specyficznych. W naszym kraju, w ciężkich czasach Kościół integrował i organizował. Kiedy skończyło się uciskanie, wyszła pycha i zarozumiałość.

Bogusław linda

Absolwent PWST w Krakowie, gdzie w 1975 zadebiutował na scenie Teatru Starego. W filmie pojawił się po raz pierwszy dwa lata wcześniej w serialu Czarne chmury. Twardzielem polskiego kina stał się dzięki współpracy z Władysławem Pasikowskim i rolom w filmach Kroll, Psy i Psy II: ostatnia krew. Człowiek z żelaza, Kobieta samotna i Przypadek to wcześniejsze ważne role aktora. W 1988 debiutował jako reżyser filmu Koniec, później z drugiej strony kamery stanął jeszcze trzykrotnie.

Czytaj w Menstream.pl
Andrzej Chyra ostro o Kościele
Być może to, że homoseksualizm w Kościele istnieje, będzie dla niektórych odkryciem.
Imperium Inków obalił oddział awanturników
Niespełna dwustu ludzi rzuciło na kolana potężną armię i pojmało jeńca, za którego dostało bajeczny okup.
Tak przemyca się ludzi do Polski
Na wschodnich granicach Unii Europejskiej także giną nielegalni imigranci.
Platformy wiertnicze. Nowe polskie Eldorado
Możesz zarabiać i 150 000 dolarów rocznie, nie posiadając dyplomu dobrej uczelni. Wystarczy chęć, gotowość na wyrzeczenia i naukę nowego, niełatwego zawodu.
Tagi:

psy

mężczyźni

bogusław linda

kryzys męskości

Krzysztof Janoś
2013-11-18
SKOMENTUJ

  
Podaj drugi znak kodu E8Fjk
KOMENTARZE
  • 18.11.13, 17:44:47

    ~prezydęt

    Boguś to wolny człowiek jest.
    Jeśli jednak chodzi o kobiety to ta fraza z ryjem słabo oddaje istotę damsko - męskich problemów. Kluczem jest to, że mężczyzna potrzebuje kobiety jak kania dżdżu. Jak koń owsa. jak pies budy. Dlatego wymyślił instytucję małżeństwa by kobietę przywiązać. Ustanowił stosunki społeczne w których ona sama tego chce, bo bez tego pozostawała tylko kariera w burdelu. Demokratyczny dostęp do pieniędzy przełamał ten system. Co z tego wyniknie dla kobiety i mężczyzny - dowiemy się za jakieś 100 lat
    odpowiedz
  • 21.11.13, 09:50:33

    ~cmax307

    A czy Boguś jest głęboko i szczerze wierzący? Bo jeśli nie to ta troska o słaba jakość wiary u ludzi wierzących jest podszyta hipokryzją.
    Zawsze mnie dziwi, jak ludzie nie praktykujący i ateiści martwia sie bardzo, że Ci co chodzą do kosciola nie zachowują zasad wiary. Gdyby to robił biskup czy ksiądz to bym zrozumiał, ale, że ateistom to spędza sen z powiek to nie wierzę.
    odpowiedz
  • 21.11.13, 11:42:35

    ~rafapro

    Fantastyczny wywiad. Fajnie cos takiego poczytac i nie ma sie co czepiac detali - ogolnie podziwiam tego faceta - za osiagniecia i za styl.
    odpowiedz
  • 21.11.13, 12:02:13

    ~Asekulaja

    Z tego co zauważyłam Linda nie użył słów "to wina kobiet". Są bardzo negatywnie nacechowane. Po co więc taki nagłówek?
    odpowiedz
  • 21.11.13, 22:07:58

    ~ceicjktwe

    Nie żeby on sam nie przyczynił się do tego schamienia. Jego słynna akcja z żoną przyjaciela. Jego udział w paru takich śmiesznych produkcjach, jak ta gdzie grał gosposię. A same PSY to oczywiście była wyłącznie demonstracja i apoteoza kultury i gentelmaństwa. Ostatnio p. Bogusław powiedział parę mądrych słów, ale jak widać spodobało mu się mówienie i zaczyna bredzić.
    odpowiedz
  • 24.11.13, 04:07:47

    ~szeryfna102

    ~ceicjktwe napisał(a):
    Nie żeby on sam nie przyczynił się do tego schamienia. Jego słynna akcja z żoną przyjaciela. Jego udział w paru takich śmiesznych produkcjach, jak ta gdzie grał gosposię. A same PSY to oczywiście była wyłącznie demonstracja i apoteoza kultury i gentelmaństwa. Ostatnio p. Bogusław powiedział parę mądrych słów, ale jak widać spodobało mu się mówienie i zaczyna bredzić.

    Przepraszam, ze tak krotki komentarz do Twoich skojarzen. To jakies madrosci czy tylko wypociny? Mam problem ze zrozumieniem, tak jak Ty realizmu z fikcja.
    odpowiedz
  • 26.11.13, 12:34:47

    ~Budda74

    Tylko idiota i kretyn nie zgodzi się z tą wypowiedzią i prawdą dotyczącą zachowań i wiary. Nasz kraj jest obecnie zaściankiem i tania tandetą która mijała być najpierw drugą Japonią potem zieloną wyspą a stał się tak naprawdę dawnym stadionem XX lecia a raczej bazarem i to z tandetnymi towarami. Dotyczy to zarówno gospodarki, polityki czy niestety tez wiary którą się chlubił przez lata komuny i nie tylko. Brak nam kultury ogłady zrozumienia za to pełno jest hipokryzji chamstwa nietolerancji nienawiści. Przez wiele lat uważaliśmy się za naród wybrany bo mieliśmy Papieża Polaka i do puki piastował urząd i był ludzie starali się pokazać za są dobrzy że wierzą itp tylko jak odszedł to nagle ukazali prawdę o sobie jacy są jesteśmy na prawdę jak tolerujemy i traktujemy innych. A Linda nie napisał nic co by nie było prawdą, tylko odważył się to powiedzieć głośno. Brawo Panie Linda. A czytając niektóre z tutejszych komentarzy to potwierdzają tylko wypowiedzi Pana Lindy że to prawda. Ja za to skomentuje wypowiedzi tutejsze krótko Uderz w stół a nożyce (buractwo) się odezwią/e.

    Czytaj więcej na http://www.pomponik.pl/plotki/news-boguslaw-linda-ostro-o-polsce-i-polakach,nId,1063980#utm_source=sg&utm_medium=referral&utm_campaign=test_a_gossip?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
    odpowiedz
  • 27.08.14, 18:44:22

    ~fvrrrr

    to chyba logiczne - żeby czytelników zaciekawionych tym nagłówkiem przyciągnąć do przeczytania artykułu chodzi o liczbę wyświetleń
    odpowiedz