Męski Świat Na serio Tomek Makowiecki nie sięga już za często po gitarę

Tomek Makowiecki nie sięga już za często po gitarę. Mocno pochłonęły go dźwięki starego syntezatora

Tomek Makowiecki nie sięga już za często po gitarę. Mocno pochłonęły go dźwięki starego syntezatora
[fot: AGENCJA SE/East News]

- Nie idę na kompromisy, robię swoje - mówi Tomek Makowiecki. W wywiadzie opowiada też o tym, jak to jest być tatą i muzykiem, jak pozbywał się popularnej gęby z Idola. Deklaruje też, że muzykę najchętniej rozdawałby za darmo.

Twoja wydana po kilku latach przerwy płyta Moizm jest podobno deklaracją niezależności. Od czego?

Tomek Makowiecki: Od wielu rzeczy. To płyta, której poświęciłem trzy lata życia. W zasadzie jest to pierwszy krążek, który od początku do końca wyprodukowałem i zrealizowałem samodzielnie. Każdy dźwięk i każda nuta jest na niej moja. Wiem też, że nie idę tym krążkiem z nurtem, tylko robię swoje. Aranże są nietypowe - pozwalam sobie na przykład na rozciąganie dźwięków, ale kompozycje są melodyjne. Robiąc tę płytę miałem taką myśl, by nie oglądać się na nic i robić rzeczy bezkompromisowe. Takie, na jakie mam w danym momencie ochotę.

To chyba spory komfort móc poświęcić płycie tyle czasu, ile było trzeba.

Nie robiłem w ostatnich latach tylko tej płyty. Nagrywałem i koncertowałem z Danielem Bloomem, który pojawił się również gościnnie na moim albumie. Brałem udział w projekcie Silver Rockets, ukazała się płyta NO!NO!NO!, którą nagrałem z muzykami Myslovitz. Nie próżnowałem więc (śmiech). Wracałem jednak co jakiś czas do autorskiego krążka. Poświęciłem mu w sumie tyle czasu, ile faktycznie chciałem. Dlatego mam poczucie, że to dobrze dopracowany materiał. Tym bardziej cieszę się, że to tyle trwało, bo na koniec dotarłem do Józefa Skrzeka i Władysława Komendarka. Jestem zaszczycony, że mistrzowie polskiej elektroniki awangardowej wzięli udział w moim projekcie.

No a poza tym, w tym samym czasie zostałeś też dwa razy tatą.

To prawda.

Jak to jest być ojcem?

Trudna rzecz. Ciągle się tego uczę (śmiech).

Czego na przykład?

Cierpliwości. Odpowiedzialności. Kiedy zostaje się rodzicem, kończy się egoizm i myślenie tylko o sobie. Przewartościowuje się całe życie. No i faktycznie trudno jest pogodzić rodzicielstwo i pracę nad muzyką. Żeby tworzyć, dopieszczać dźwięki, potrzeba czystej głowy. Trzeba było odrywać się od nowej rzeczywistości, by choć chwilę popracować. A jednocześnie chciało się zostawiać pracę i być z najbliższymi.

Masz swoje ulubione, ojcowskie obowiązki?

Chyba po prostu lubię być z dzieciakami, spędzać z nimi czas. Zwłaszcza teraz, kiedy są już trochę starsze i w miarę samodzielne.

Oboje z Reni jesteście muzykami. Dzieciaki przejawiają już muzyczne talenty?

Faktycznie, buzie się im nie zamykają, bez przerwy coś nucą.

Podobno robisz też swoim dzieciom grzechotki z ciecierzycy?

Nie, to chyba jedna z przypisanych mi przez media umiejętności. Moje zabawki to raczej instrumenty. Kilka lat temu kupiłem sobie na przykład dość wiekowy już syntezator - Roland Juno-60, rocznik '83, czyli mój. Pięknie brzmi, kojarzy mi się z Depeche Mode, Eurythmics albo z programami edukacyjnymi z dzieciństwa o Pi i Sigmie. Kiedy go kupiłem, wróciły wspomnienia z dzieciństwa. Mocno mnie pochłonęły te dźwięki. Do tego stopnia, że to do brzmienia tego klawisza zacząłem dobudowywać aranże. Słychać to na płycie Moizm. Sporo kompozycji na ten krążek powstało właśnie w taki sposób.

Zobacz klip do piosenki z płyty Moizm

Bierzesz jeszcze czasem gitarę do ręki?

W zasadzie trochę już o niej zapomniałem (śmiech). Choć na płycie są też elementy akustyczne, ale wykorzystane raczej w niekonwencjonalny sposób. Ostatnio jedną ze swoich gitar sprezentowałem Władysławowi Komendarkowi. Wspomniał, że chętnie by pokomponował akustycznie, więc dałem mu jeden ze swoich instrumentów.

Dużo ich masz?

Gitar? Chyba dziesięć. Kurzą się. Syntezatorów też trochę mi przybyło. Wygrzebywałem je na aukcjach internetowych.

Muzyka to dziś nie tylko komponowanie, pisanie, nagrywanie. Trzeba się czasem pokazać tu i ówdzie, dobrze wyglądać, udzielić paru wywiadów. Lubisz to bywanie?

Faktycznie, samo granie dziś chyba nie wystarczy. Zdaję sobie sprawę z tego, że kiedy kończę płytę, to powinienem wyjść ze studia i opowiedzieć coś o niej odbiorcy, ale z wielu takich spraw świadomie rezygnuję. Jeśli czegoś nie czuję, to tego nie robię.

Poza tym uważam, że najlepsza forma promocji to dotarcie przez koncert. Jeśli ktoś gra dobrze, to nie ma lepszej reklamy. Gdyby to ode mnie zależało i gdybym nie był związany kontraktem, to najchętniej zrezygnowałbym ze sprzedaży albumu i rozdawał muzykę za darmo. Po to, by zachęcać do swoich koncertów, bo to właśnie lubię robić najbardziej. To najlepszy sposób dotarcia do ludzi. Dlatego nie mogę się doczekać, aż ruszymy w trasę.

Posłuchaj utworu z płyty Moizm

A kiedy to się stanie?

Na początku marca. Jest więc trochę czasu, by zapoznać się z tym, co na płycie i zaplanować wyjście na koncert. A te z pewnością będą różne dzięki improwizacjom i muzycznym podróżom.

A propos telewizji i programów - masz poczucie, że odciąłeś się już - jak powiedziałeś po ukazaniu się twojego poprzedniego krążka - od popularnej gęby, którą dał ci Idol?

Rzeczywistość wygląda tak: jak cię nie ma w telewizji przez dłuższy czas, to cię nie ma w ogóle. Świadomie w ostatnich latach uciekałem od mainstreamowych mediów i popularnych programów. Po to, by odciąć się od tej gęby, ale też dlatego, że nie zawsze ma się w nich wpływ na to, jak się wypada. Wybierałem tylko to, co w moim przekonaniu jest wartościowe. Łatwo nie było, ale jak się jest konsekwentnym, to można się odciąć. Czy mi się udało odciąć od czegokolwiek - nie wiem. Chyba w dużej mierze tak.

Tomek Makowiecki
Wokalista, kompozytor, autor tekstów, laureat telewizyjnej Szansy na sukces i finalista pierwszej edycji Idola. Jego pierwsza płyta - Makowiecki band - ukazała się w 2002 r. Kolejny krążek, Piosenki na nie, ukazał się trzy lata później, a trzeci Ostatnie wspólne zdjęcie w 2007 r. Po kilku latach przerwy ukazał się czwarty album artysty - Moizm. Tomek Makowiecki jest mężem wokalistki i kompozytorki Reni Jusis i ojcem dwójki dzieci.
Czytaj w Menstream.pl
Dostał order od prezydenta, krytykuje Kukiza
Paweł Konjo Konnak boi się tych, którzy do perfekcji opanowali technikę wydobywania najgorszych cech z naszego narodu.
Jacek Braciak ma dość takich ról
Aktor znany z Drogówki czeka na główną rolę.
Obciachowe gacie i podkoszulki to prowokacja
Pęd do ujednoliconej ładności, kult piękna - strasznie go irytują. Dlatego nie wstydzi się brzucha i łysiny.
Tagi:

gitara

syntezator

tomek makowiecki

moizm

Partner:
rozmawiała Katarzyna Kownacka
2013-12-06
SKOMENTUJ

  
Podaj czwarty znak kodu nMzNd
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Masz szansę rozpocząć ciekawą dyskusję.