Męski Świat Na serio Łódzki Al Capone, choć był analfabetą, założył uniwersytet

Łódzki Al Capone, choć był analfabetą, założył uniwersytet. Pierwsze wesele zmienił w krwawe gody, a drugą żonę kupił za gotówkę

Łódzki Al Capone, choć był analfabetą, założył uniwersytet. Pierwsze wesele zmienił w krwawe gody, a drugą żonę kupił za gotówkę
Łódzki rynek był rewirem Ślepego Maksa [fot: Wikimedia / domena publiczna]

- To Ślepy Maks... – wystarczył te trzy słowa, a milkł uliczny gwar, drobne rzezimieszki kryły się po bramach, a stróże prawa odwracali wzrok. Żydowscy mieszkańcy łódzkiej dzielnicy biedy śpiewali o nim piosenki. Powstały wiersze, ballady, książki, a nawet scenariusz do filmu o polskim Ojcu Chrzestnym. Choć Menachem Bornsztajn przyszedł na świat 125 lat temu, jego mroczna legenda trwa. Rabował, wymuszał haracze, stał za kilkoma zabójstwami, ale i tak do dziś łodzianie wznoszą toasty za Janosika z Bałut kuflem z piwem Ślepy Maks i palą świece na żydowskim cmentarzu.

Niektórzy mówili, że narodził się dwa razy. Bo faktycznie, w akcie urodzenia Menachema Bornsztajna widnieją dwie daty. Pierwsza 15 stycznia 1890 roku i druga 7 stycznia, licząc według kalendarza obowiązującego ówcześnie na terytorium zaboru rosyjskiego. Jako dziesięciolatek wraz z ojcem, matką i siostrą Gitlą przeniósł się z rodzinnej Łęczycy do żydowskiej dzielnicy Łodzi na nieistniejącą już ulicę Wąską na Bałutach. To tam narodził się po raz trzeci, tym razem jako Ślepy Maks.

Jego pierwsze zabójstwo miało w sobie więcej z aktu zemsty niż wyrachowania. Zgodnie z jedną z wielu legend o gangsterze, to wówczas miał zyskać przestępczą ksywę i stracić oko. Ofiarą stał się szeregowy policjant. To właśnie ów stójkowy pałką udzielał lekcji ojcu Maksa, który śmiał wpaść pod koła bryczki powożonej przez Arona Goldberga - syna Abrahama, znanego łódzkiego bogacza. Kolejne ciosy ręki sprawiedliwości doprowadziły do śmierci Benjamina Borsztajna.

Borsztajnowie nigdy nie doszli swoich praw, a śmierć ojca, jedynego żywiciela rodziny, doprowadziła ich na skraj ubóstwa. Maks zaczął żebrać i kraść, a wszystkim dookoła opowiadał tragiczną historię biednego ojca zakatowanego przez policjanta. Stójkowy zaniepokojony szerzącymi się pogłoskami postanowił uciszyć szczeniaka. Sprawę znów miała zakończyć policyjna pałka, którą okładał chłopca w ciemnej bramie.

Z pomocą przyszedł kolega 10-letniego Menachema - Staszek Ponet, który ciął nożem policjanta. Korzystając z sytuacji, pokrwawiony chłopak wyciągnął pistolet z kabury stójkowego i z zimną krwią zastrzelił zabójcę ojca. Nigdy nie został za ten czyn postawiony przed sądem, a jedyną pamiątką po tamtym dniu było bielmo na oku powstałe w wyniku bicia i przezwisko Ślepy Maks.

Menachem i Staszek stali się nierozłączni, a do ich szajki drobnych złodziejaszków dołączyli się inni ulicznicy. Być może dalej trudniliby się kieszonkową kradzieżą i żebractwem gdyby nie poznany dawny mnich, perfekcyjnie posługujący się jidysz, znany w Łodzi paser - Natan Ksiądz. Ów mężczyzna wziął młodocianą bandę pod opiekę, ucząc ich kogo i jak okradać, oraz gdzie znajdą najgrubszą zwierzynę, bo jak mawiał: Jeśli przegrać, to tylko w grze o najwyższą stawkę.

Nie minęło kilka lat, a w tak zwanym ścieku Łodzi, dzielnicy biedy na północ od Nowego Rynku, Maks zbudował swoje królestwo. Szybko stał się hersztem bandy, której obawiali się inni złodzieje, rabusie, a nawet mordercy, do uszu których dotarła legenda Ślepego Maksa.


Jedyne zachowane zdjęcie Ślepego Maksa
zrobione dwa lata przed jego śmiercią przez
malarza i fotografa - Zdzisława Waltera
Krwawe gody króla Dintrojny

Czas pierwszej wojny światowej był lukratywnym okresem dla gangsterów. Wyładowane zaopatrzeniem i odzieżą dla pruskich wojsk wagony towarowe okazały się rogiem obfitości również dla szajki Ślepego Maksa.

Przy współpracy z polskimi kolejarzami, którzy przymykali oko na bandę rabującą Niemców, stali się nieuchwytni i niezwykle skuteczni, a czarny rynek zalały deficytowe towary. Konkurencja jednak nie spała.

Kiedy jedna z akcji o mało nie okazała się zabójczą dla Maksa, zaczęto podejrzewać zdradę. Na czarnej liście gangstera znaleźli się dwaj szefowie podziemnego świata.

Zdrajcą mógł być albo Franek Zielonka, zwany królem Chojen albo konkurujący z nim Aron Goldberg. On to przed laty potrącił ojca Ślepego Maksa przyczyniając się do jego śmierci. Menachemowi bardziej prawdopodobna wydała wina Zielonki, więc zawarł sojusz z Goldbergiem i wspólnie spalili składy króla Chojen. Straty były tak dotkliwe, że Zielonka nigdy nie odzyskał swojej pozycji, a podziemnym świcie zostało tylko dwie figury: Bornsztajn i Goldberg.

Wraz z końcem wojny obaj stali się częścią elity II Rzeczpospolitej, współtworząc nową, bogatą klasę społeczną. Bornsztajn postanowił zabezpieczyć swój interes ślubem z córką Goldberga. Uwiódł młodą Gołdę, ale zgodnie ze zwyczajem oficjalnie o rękę poprosił jej ojca. Ślub miał być wydarzeniem, które zelektryzuje podziemny świat. I tak się stało, bo Ślepy Maks nie zapomina.

Podczas zabawy, na oczach elity łódzkich gangsterów, do lokalu wdarło się kilku bałuckich oprychów. Interweniujący ojciec panny młodej i teść Maksa w jednej osobie został śmiertelnie ugodzony nożem. Menachem Bronsztajn przyglądał się z zimnym spokojem. Oficjalnie nie miał z tym nic wspólnego, ale wraz ze śmiercią Goldberga stał się najpotężniejszym szefem podziemia i wyrównał dawne rachunki.

Jak przystało na Ojca Chrzestnego, rozpoczął czystki w przestępczym światku. Ręką sprawiedliwości miał stać się żydowski sąd polubowny wydający wyroki w sprawach cywilnych - Dintojra. Wśród żydowskich gangsterów oznaczał jednak krwawe narzędzie tępiące tych, którzy nie stosowali się do niepisanego kodeksu honorowego podziemia.

Król Dintrojny przykrył swoją działalność oficjalnym szyldem stowarzyszenia Ezras Achim, czyli Bratnia Pomoc. Zarejestrowana organizacja miała charytatywnie nieść pomoc biedocie bałuckiej. Zarówno Dintojra, jak i Bratnia Pomoc spowodowały, że Bornsztajn stał się nieoficjalnym szeryfem Łodzi. Ludzie go kochali, widząc w nim Janosika albo Robin Hooda, a przestępcy się bali.

Na drugiej stronie przeczytasz o największej tajemnicy Ślepego Maksa

Tagi:

mafia

łódź

podróże

gangsterzy

ojciec chrzestny

ślepy maks

mencham bornsztajn

capone

Przemysław Ciszak
2015-01-15