Od Kubusia do Corvette'y czyli stulatek zwany Chevroletem
1/2 | 2011-11-03 05:54
Walczył w powstaniu Warszawskim i miał swój udział w programie Apollo, a po latach stał się gwiazdą Hollywood jako Trasnformers. Dziś swoje urodziny obchodzi stary, dobry Chevy. Czytaj dalej
Jego ojcem był szwajcarski emigrant, który swoją przygodę z motoryzacją rozpoczynał jako młody chłopak pracujący w warsztacie naprawiając autobusy i rowery we Francji. Kiedy Louis Chevrolet wyjechał do Ameryki, by realizować swój American Drem zyskał sławę jako nieustraszony kierowca niebezpiecznie prymitywnych samochodów wyścigowych tamtego okresu.
fot. ChevroletJego brawurowy styl jazdy docenił amerykański biznesmen William C. Durant, który zaproponował mu, aby został członkiem jego sławnego zespołu wyścigowego. Zgodził się i już w trakcie pierwszego wyścigu Three Miles osiągnął wówczas najwyższą maksymalną prędkość 109,7 km/h – ustanawiając tym samym rekord świata. Jego pierwszy samodzielnie zaprojektowany samochód wyścigowy pobił ten rekord, osiągnął zawrotną prędkość 191,5 km/h, a prasa okrzyknęła go francuskim śmiałkiem.
Nie tylko był najszybszy, ale również najtwardszy. W wyniku obrażeń doznanych w wypadkach spędził blisko trzy lata w szpitalnych łóżkach. Dopiero tragiczna śmierć brata, który jego śladem podbijał amerykańskie szosy, sprawiła, że nigdy więcej nie wsiadł do samochodu wyścigowego.
Może do dziś pamiętano by o Chevrolecie jako o jednym z pierwszych rajdowców - gdyby nie to, że młody konstruktor-amator postanowił zbudować kolejny własny pojazd, który tym razem podbiłby amerykański rynek motoryzacyjny. W marzenie to zainwestował William Crapo Duran, który wcześniej odnosił sukcesy z markami Buick i General Motors. W ten sposób dokładnie 100 lat temu, 3 listopada 1911 roku, swoją historię rozpoczęła marka samochodu, która dla wielu do ma dziś status kultowej.
- Od tamtego czasu powstało ponad 209 milionów samochodów osobowych i użytkowych, a dziś na całym świecie co 7,4 sekund ktoś kupuje nowego Chevroleta. Tylko w 2010 roku firma sprzedała ponad 4 miliony aut tej marki w ponad 130 krajach - mówi Wojciech Osoś z Chevrolet Polska.
Nie Maluch, nie Polonez a właśnie Chevrolet
- Mało kto wie, że popularny Chevy w przedwojennej Polsce był liderem rynku motoryzacyjnego. Gdyby nie wojna, to nie Fiat, nie Polonez byłby najpopularniejszym "polskim" samochodem, a właśnie Chevrolet. To u nas pracowały pełną parą dwie potężne fabryki tego samochodu - przekonuje Osoś.
Wozili się nimi dygnitarze państwowi, policja, ale zwykli także mieszkańcy, gdy tylko wzywali taksówkę. Na koniec grudnia 1936 roku w Polsce było zarejestrowanych 4681 Chevroletów, 4626 Fordów i 2163 Fiaty. Chevrolet miał blisko trzykrotną przewagę nad Citroenem, polskich Fiatów było ponad 4 razy mniej.
Popularność auta te zawdzięczały przystępnej cenie. Podstawowa wersja Chevroleta Master budowana w koncernie metalurgicznym Warszawskie Towarzystwo Przemysłowe Zakładów Mechanicznych Lilpop, Rau, Loewenstein S.A., sprzedawana była wówczas za kwotę 7 640 złotych.
Polskie Reklamy Chevroleta drukowane w gazetach unikały fajerwerków, stawiały na poczucie solidności. Starano się, aby reklama była potwierdzeniem najbardziej pożądanych cech samochodu: Na nasze drogi i naszą kieszeń, Niezawodny, szybki, oszczędny, Wytworny i przestronny, Samochód z najlepszą obsługą, Zamknięty samochód w cenie wozu otwartego - głosiły przedwojenne nagłówki.
NOWY CHEVY DLA UCZCIWEGO TAKSÓWKARZA
fot. Chevrolet Gest firmy na rzecz pewnego taksówkarza stał się świetnym chwytem marketingowym. Gazety z rozpisywały się o zdarzeniu, które miało miejsce w listopadzie 1938 roku.
Roztargniony pasażer zostawił w taksówce marki Chevrolet torbę, w której było 20 tysięcy złotych, a uczciwy taksówkarz, pamiętając, dokąd był kurs, odnalazł pasażera i zwrócił mu pieniądze. Poruszony uczciwością taksówkarza zakład Lilpop podarował kierowcy nowego Chevroleta.
Weteran Powstania Warszawskiego
Chevrolety uważane były za samochody nie do zdarcia. Warszawski koncern Lilpop przygotowywał dla Wojska Polskiego i Policji Państwowej tak zwane Łaziki - modele uterenowione o podwyższonym zawieszeniu. Chevroletami jeździli więc wyżsi oficerowie, w tym dowódca Warszawskiej Brygady pancerno-motorowej płk Stefan Rowecki, późniejszy Grot - dowódca Armii Krajowej. Łaziki kupował także Korpus Ochrony Pogranicza, gdyż tylko te samochody dawały sobie radę na trudnych terenach szutrowych.
fot. Chevrolet/KubuśLilpopa dostarczały ciężarówki głównie dla potrzeb saperów i broni pancernej. Samochody Chevrolet 157 brały udział w wojnie 1939 roku, między innymi w Warszawskiej Brygadzie Pancerno-Motorowej. Okazały się tak mocne, że na bazie jednej z nich w czasie Powstania Warszawskiego żołnierze zbudowali chyba najsłynniejszy polski samochód pancerny - Kubuś.
- To najstarszy zachowany, polski samochód pancerny. Jest dla nas bezcenny. Ten warzący blisko 4,5 tony samochód miał za zadanie osłaniać powstańców szturmujących Uniwersytet Warszawski. Na jego pancerzu wymalowano białą farbą nazwę "Kubuś", rzekomo na cześć poległej żony plutonowego Józefa " Globusa" Fernika, który budował pancerniaka. Chociaż akcja Kubusia zakończyła się klęską, on sam przetrwała wojnę i teraz można go podziwiać u nas - opowiada Dawid Dziama z Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.
Autor uzyl slowa "rzekomo" piszc o nazwie samochodu KUBUS.Wiec do wiadomosci Pana Dawida...Jest to prawda!!! Nazwa zastala nadana na czesc zony Jozefa Fernik ..Malgorzaty.Lek. stomatologii ps. KUBUS.Przed pisaniem artykulu nalezy wiedziec co sie pisze.