Męski Świat Motoryzacja Artykuły Elektryczne zabawki dla dużych chłopców

Elektryczne zabawki dla dużych chłopców

Elektryczne zabawki dla dużych chłopców
[fot: Materiały prasowe]
Samochody elektryczne do niedawna kojarzyły się głównie z wózkiem golfowym – ciche, ekologiczne, nieciekawe i wolne. Jednak to już przeszłość. Oczywiście dalej pozostały ciche i ekologiczne, jednak ich wyglądu na pewno nie można uznać za nieciekawy, a osiągami niektóre z nich nie ustępują sportowym benzyniakom.
Ich liczba systematycznie rośnie. Według portalu samochody elektryczne.org w 2008 roku wyprodukowano około 500 sztuk samochodów elektrycznych. Już dwa lata później ich produkcja wzrosła do 15 tysięcy. A w 2012 szacunkowa prognoza mówi o ponad 150 tysiącach sztuk elektrycznych aut.


fot. Piotr BLAWICKI/East News
Wielkie koncerny motoryzacyjne dostrzegły w końcu, że samochody napędzane prądem są przyszłością motoryzacji i rozpoczęły przerabianie aut z silnikami spalinowymi na bardziej ekologiczne wersje.

Na targach Paris Motor Show 2010 zaprezentowane zostały między innymi: Skoda Octavia Green E Line, elektryczny Mercedesa klasy A, czy Saaba 9-3 ePower.



W pierwszej połowie roku z kolei pokazany został Volkswagen Golf blue-e-motion oraz Fiat Panda EV.Prawdopodobnie wejdą do seryjnej produkcji już w przyszłym roku, a najdalej w 2012.

 

fot. Jmjb/CC/Flickr

Swój, na szczęście jedynie koncepcyjny, samochód elektryczny przedstawiło także Lamborghini. Wizję elektrycznego Lamborghini Countach stworzył Flavio Adriani. Samochód napędzałyby trzy silniki elektryczne, dwa napędzające oddzielnie przednie koła, oraz jeden większy do napędu osi tylnej.

Ponadto autor chciałby wyposażyć swoje Lambo w kilka turbin wiatrowych, które umieszczone z przodu doładowywałyby akumulatory. Na razie jest to tylko luźny pomysł i miejmy nadzieję, że nieprędko V12 Countacha zastąpiona zostanie przez silniki od kuchennego miksera.

3,7 sekund do setki

Miłośnicy prędkości, przejmujący się kwestiami ekologii, nie muszą być skazani na wolne i brzydkie samochody elektryczne, mogą wybrać Teslę Roadster. To dwuosobowy elektryczny samochód sportowy, stworzony przez amerykańską firmę Tesla Motors. Bazą do stworzenia tego pojazdu był Lotus Elise, w którym silnik spalinowy zastąpiono elektrycznym. Jednak to wcale nie sprawiło, że ma gorsze osiągi.

Tesla spokojnie może ścigać się na torze z benzynowym Lotusem. Wersja Sport setkę osiąga w 3,7 sekundy - wersja podstawowa jest wolniejsza tylko o 0,2 s, a rozpędzić się może do 200 km/h. Również zasięg Tesli jest całkiem przyzwoity i na jednym ładowaniu jest w stanie przejechać prawie 400 kilometrów.

Niestety nie jest to tania zabawka. W Europie podstawowa wersja Tesli kosztuje 89 tysięcy euro plus VAT, model Sport to już wydatek 104 tysięcy euro, oczywiście bez VAT.


Cicho po mieście

Oczywiście dostępne są również tańsze samochody elektryczne. Jednak większość z nich są to małe samochody miejskie. Jednym z takich autek jest Mitsubishi iMiEV, które na wiosnę przyszłego roku zawita na polski rynek. Niestety jego cena spowoduje, że może nie znaleźć wielu nabywców.

Podstawowa wersja kosztować ma około 160 tys. złotych, co jak na samochód wielkości Fiata Pandy jest ceną zdecydowanie za wysoką. Szczególnie, że pojemność akumulatorów powoduje, że Mitsubishi iMiEV jest typowo miejskim samochodem, który na jednym ładowani przejechać może około 150 km.

Za 1/3 ceny Mitsubishi możemy kupić elektryczny samochód polskiej produkcji - Re-Volt lub zwany też S.A.M. Re-Volt. Ten dwuosobowy trójkołowiec o kosmicznym wyglądzie stworzyła i produkuje firma Impact Automotive Technologies Sp. z o.o. z Pruszkowa. Niestety według polskiego prawa traktowany jest on jako motocykl, dlatego potrzebne jest na niego prawo jazdy kategorii A.

fot. Reporter Poland/East News

Osiągi w porównaniu z Teslą nie rzucają na kolana – zasięg około 100 km, a prędkość maksymalna to 90 km/h. Jednak pojazd ten został pomyślany jako środek transportu po mieście w związku z czym świetnie nadaję się do dojazdów do pracy.

Na fali ekologicznego szaleństwa samochody elektryczne biją rekordy popularności na całym świecie. Również do Polski powoli dociera moda na ekologiczne pojazdy. Jednak z powodu ich ceny, a także braku infrastruktury do ładowania akumulatorów, stanowią raczej ciekawostkę i drogą zabawkę niż realną konkurencję dla pojazdów spalinowych.


fot. Design By Zouny/CC/Flickr

Kilka lat temu podobną popularnością cieszyły się samochody hybrydowe, kupowały je nawet gwiazdy Hollywood. Potem jednak świat stracił zainteresowanie hybrydami, bo były drogie, miały gorsze osiągi niż tradycyjne samochody. Czy podobnie będzie z autami elektrycznymi?

Piotr Kucharski
2010-10-21
SKOMENTUJ

  
Podaj pierwszy znak kodu 1etsj
KOMENTARZE
  • 21.10.10, 14:05:39

    ~Gość

    Widać słabość autora do mocarnych pojazdów z silnikami spalinowymi. Kocha je tak, jak ongiś wielbiciele parostatków głosili ich wyższość nad nowym silnikiem diesla w okrętach. Cóż może dalej wierzyć w schyłkową i dewastującą świat technologię, ale ja elektryczną Teslą z przyjemnością bym pojeździł, gdyby było mnie na to stać :)
    odpowiedz
  • 21.10.10, 14:56:51

    ~Gość

    ja tam nic nie mam przeciwko autom na prąd. Nigdy nie jarał mnie dźwięk silnika czy takie tam. A wielką zaletą jest posiadanie całego momentu obrotowego w pełnym zakresie obrotów. Byle tylko miały większy zasięg. Nawet te 400km tesli to podejrzewam tylko na papierze a potem czekanie godzinę aż sie naładuje nie jest zbyt przyjemne. Chyba, że jako auto jedynie do miasta i na krótkie trasy, ale wtedy to wyyyyjątkowo kosztowna zabawka. Wierzę jednak, że jest kwestią może 10 lat gdy będziemy wybierać w salonie nie między benzyna a dieselem, ale między spalinowym a elektrycznym.
    odpowiedz
  • 21.10.10, 22:49:33

    ~Gość

    Już sobie wyobrażam doładowywanie tych pojazdów Infrastruktura to takie ładne słowo, prawie klucz. Zrobimy infrastrukturę i wszystko gra - jak choremu w płuczch.
    Otóż tzw. szybkie ładowanie wymaga 50 kW mocy.
    I wyobrażamy sobie, że na parkingu pod biurowcem lub dużym sklepem pojawia się rano raptem 200 samochodów na prąd. Podpinają się do sieci i .... black out.
    200 x 50kW = 10.000 kW czyli równowartość 5.000 czajników elektrycznych. Inaczej 10 MW.

    Dla porównania elektrownia wodna we Włocławku ma moc zainstalowaną (tyle oddaje w porywach w szczycie) 160 MW - a więc w szczycie starcy na ładowanie na 16. parkingach czyli na ładowanie 3200 samochodów.

    Żadna instalacja tego nie wytrzyma
    odpowiedz
  • 24.10.10, 22:01:57

    ~Gość

    Jak ma zachęcać do ekologicznego jeżdżenia to powinno być tańsze bo narazie wolę swojego Accorda executive za ok 136tys zł. a za różnicę (do tych ok.500tys zł Tesli) to nie wiem czy do końca życia wyjeżdżę paliwko. Póki co rachunek jest prosty. Czyli musi się nabywcy opłacić. Inaczej ni du du...
    odpowiedz
  • 27.10.10, 07:53:25

    karpiu404

    Samochody elektryczne? chyba dopiero za kilkadziesiąt lat, kiedy trzeba będzie rozpaczliwie szukać nowych paliw z powodu wyczerpywania się zasobów ropy naftowej...
    odpowiedz
  • 25.11.10, 19:52:17

    marekj126

    Mam nadzieję że jednak jazda tradycyjnym pojazdem z sinikiem spalinowym nie będzie zakazana. Wiem że ekologia i oszczędność nic jednak nie odda przyjemności cichego pomruku silnika 16V
    odpowiedz
  • 27.11.10, 18:46:24

    Jarubek

    ~Gość 83.24.16.* napisał(a):
    Otóż tzw. szybkie ładowanie wymaga 50 kW mocy.
    I wyobrażamy sobie, że na parkingu pod biurowcem lub dużym sklepem pojawia się rano raptem 200 samochodów na prąd. Podpinają się do sieci i .... black out.
    200 x 50kW = 10.000 kW czyli równowartość 5.000 czajników elektrycznych. Inaczej 10 MW.

    Żadna instalacja tego nie wytrzyma

    Musielibyśmy wreszcie zacząć przerzucać się na energię atomową i słoneczną w większym wymiarze, wtedy dałoby radę. Ale na razie jakoś nie widzę większych szans dla aut elektrycznych.
    odpowiedz