MenStream.pl Męski Świat Inne strony świata Tajemnice okradzionego opactwa pod Wrocławiem

Tajemnice okradzionego opactwa pod Wrocławiem

1/2  |  2011-11-26 07:55
Prawie trzy razy większy od Wawelu. Drugi co do wielkości obiekt sakralny na świecie - ustępuje tylko hiszpańskiemu Eskurialowi. Z niesamowitymi wojennymi tajemnicami. Perła baroku. Ten skarb nie znajduje się, gdzieś na końcu świata lecz w Polsce, na Dolnym Śląsku, tuż pod Wrocławiem. To opactwo cysterskie w Lubiążu. Okradzione ze wspaniałych dzieł sztuki, z których sporo mogłoby do niego wrócić, bo dokładnie wiadomo gdzie są.Czytaj dalej
Tajemnice okradzionego opactwa pod Wrocławiem
fot: Tomasz Bonek
 Fascynują mnie starożytne świątynie Egiptu czy średniowieczny Angkor zbudowany przez dawną cywilizację khmerską na terenie dzisiejszej Kambodży. Widziałem przeróżne cuda i cudeńka architektoniczne. Ale to, co mamy u siebie, tuż pod nosem, może z nimi śmiało rywalizować. Lubiąż położony pod Wrocławiem, w moim rodzinnym powiecie wołowskim, znam doskonale - zajrzałem tu w prawie wszystkie dziury.

To najwspanialszy zespół budowli w Polsce. Niestety, zapomniany, zaniedbany, pozbawiony prawie wszystkich dzieł sztuki, które go przez lata zdobiły. W dodatku odcięty od świata: w weekendy nie dojeżdża tu żaden autobus, a najbliższa stacja kolejowa znajduje się kilkanaście kilometrów stąd. Do Lubiąża można więc dostać się jedynie własnym samochodem.


Fot. Tomasz Bonek

Fot. Tomasz Bonek

Fot. Tomasz Bonek

Fundacja Lubiąż, która jest właścicielem obiektu robi co może, by ratować go przed niszczeniem. Przez lata udało jej się wymienić dach o powierzchni, bagatela, ponad dwóch boisk piłkarskich i odrestaurować najważniejsze sale opactwa. Udostępnia go też codziennie turystom i promuje, gdzie tylko się da i kiedy tylko się da. A jest się czym chwalić. Oto kilka najważniejszych faktów, które właściciel przytacza w swoich materiałach promocyjnych.


Fot. Tomasz Bonek

Fundacja o Lubiążu

Historia budowli sięga roku 1163, kiedy to na niewielkim wzgórzu nad Odrą, tuż przy przeprawie przez rzekę, stanęło kilku mnichów (wieść niesie, że dwunastu z opatem na czele – jak dwunastu Apostołów z Jezusem), których sprowadził do Lubiąża książę Bolesław I Wysoki. Hojne nadania ziem, zdolności i pracowitość mnichów, szybko doprowadziły do bogactwa zakonu. Dzisiejszy wygląd zespołu to wynik działań opata Arnolda Freinbergera i jego następców.

 

Na ten czas przypada największy rozwój opactwa. Lubiąż stał się centrum kultury i sztuki Śląska, a sam kompleks klasztorny perłą architektury baroku, pełną bogactwa i przepychu. Jakże daleko cystersi odeszli od surowej reguły ora et labora (módl się i pracuj).

W Lubiążu spotykała się elita kulturalna i artystyczna tamtych czasów. Tworzyli tu m.in. rzeźbiarz Franz Mangoldt – autor rzeźb we wrocławskiej Auli Leopoldyna i Michał Willmann, wybitny barokowy malarz. Powstała tu jedna z największych klasztornych bibliotek w Europie.

Czasy świetności skończyły się wraz z przejściem Śląska pod panowanie pruskie w roku. Od tego momentu zaczął się powolny, ale nieuchronny upadek tego wspaniałego obiektu. Czas bezlitośnie obszedł się z opactwem. Niewiele zostało z wystawnego wyposażenia 300 sal, kościół jest pustą skorupą, a w części klasztornej straszą puste cele. Ale budowla nadal robi wrażenie. Zachwyca najdłuższa w Europie, licząca 223 metry barokowa fasada i wzbudza podziw zabudowa całości na planie gigantycznej cyfry 9.


Fot. Tomasz Bonek

Fot. Tomasz Bonek

Fot. Tomasz Bonek

Skarby w muzeach i innych kościołach

Co stało się ze wszystkimi zabytkami sztuki, które kiedyś uświetniały lubiąskie wnętrza?

Około roku 1740, po latach władania Śląskiem przez cesarzy austriackich, teren ten podbili Prusacy, którzy w 1810 r. zlikwidowali zakon cystersów i przywłaszczyli sobie jego dobra. Wówczas właśnie zniszczono sporą część zgromadzonych w Lubiążu skarbów. W samym obiekcie powstał szpital, a w piecach palono manuskryptami z biblioteki opactwa. Ale większość wyposażenia kościoła w nim pozostała, w tym także płótna słynnego Michała Willmanna, malarza śląskiego baroku, nazywanego śląskim Rembrandtem.


Fot. Tomasz Bonek

Dramatyczna w historii Lubiąża jest pierwsza połowa XX wieku. W 1936 r. przyjeżdża tu sam Adolf Hitler. Wizytuje obiekt, w którym później powstanie fabryka zbrojeniowa wytwarzająca prawdopodobnie podzespoły do lotniczych systemów radarowych. To on także prawdopodobnie powierza też Guentreowi Grundmanowi, historykowi sztuki z Uniwersytetu Breslau specjalną misję - ma zabezpieczyć dzieła sztuki z polskich muzeów chociażby przed bombardowaniami. Oficjalnie pełni funkcję Prowincjalnego Konserwatora Dzieł Sztuki.

Jak opowiada Joanna Lamparska, autorka kilkunastu książek-przewodników o tajemnicach Dolnego Śląska, Grundmann tworzył najpierw listę śląskich zabytków. Wysłał do około 250 osób prośby o podanie listy szczególnie cennych przedmiotów, które znajdują się w ich zbiorach. Uzyskał 161 odpowiedzi. Później miał je zabezpieczyć przed konsekwencjami jakie niosła ze sobą wojna. Przypuszcza się, że stworzył na terenie całego Dolnego Śląska około 80 skrytek, do których przewieziono dzieła sztuki. W skrytce w Cieplicach, gdzie Grundmann miał willę odnaleziono 19 skrzyń ze zbiorami skarbca katedry na Wawelu, katedry warszawskiej, z Wilanowa, pałacu w Łazienkach, warszawskiego Muzeum Narodowego i krakowskiego Muzeum Czartoryskich.

Inne zbiory były wywożone w głąb Dolnego Śląska i ukrywane w pałacach, zamkach i rezydencjach. Jednym z takich miejsc był także Lubiąż, który sam obfitował w cenne dzieła.


Fot. Tomasz Bonek

Fot. Tomasz Bonek

Fot. Tomasz Bonek

Pod sam koniec wojny konserwator postanowił jednak ewakuować w głąb Niemiec najcenniejsze zabytki. Z zamku w Karpnikach zabrał np. bezcenną Madonnę burmistrza Meyera Hansa Holbeina. Jego spis zabytków został odnaleziony w gruzach urzędu konserwatorskiego. Jak podają źródła internetowe, m.in. Wikipedia, dokument rozszyfrował Józef Gębczak – polski historyk sztuki. Po wojnie wszystkie miejsca z listy odwiedziła polska komisja rewindykacyjna pod przewodnictwem Witolda Kieszkowskiego – dyrektora Naczelnej Dyrekcji Muzeów. Okazało się, że skrytki nie były już kompletne. Komisja zabezpieczyła to co zostało, a później przekazała do polskich muzeów i kościołów. Tylko nie do Lubiąża...

Inne Strony Świata
Mapa