Podczas którejś z weekendowych wypraw poznałem Elżbietę Szumską, którą przedstawiono mi, jako właścicielkę kopalni złota. Zabrzmiało nieźle... Nie mogłem więc nie skorzystać z zaproszenia! Pojechałem zobaczyć, jak wyglądają jej włości.
fot. Tomasz Bonek
Bicie monet, płukanie złota, podziemny rejs
Złoty Stok położony jest w powiecie ząbkowickim, u podnóża Gór Złotych, tuż przy granicy z Czechami. Jadąc z Wrocławia, trzeba kierować się na Kłodzko, a potem skręcić w drogę krajową nr 46. Tak można dotrzeć tu najprościej. Na komunikację publiczną nie ma co liczyć, dojeżdża tu zaledwie kilka autobusów dziennie, najlepiej więc wybrać się autem. Tak i ja trafiłem tu pierwszy raz.
Było lato, a przed kopalnią kłębił się tłum ludzi. Grupa kilkunastu harlejowców taplała się w strumieniu i... płukała złoto. Co chwilę, ktoś wrzeszczał: - Mam!!!
Inni szykowali się do podziemnego spływu łodzią - część kopalni jest zalana, do najodleglejszych jej zakamarków można dostać się jedynie w ten sposób. A warto tam dotrzeć, bo to jedyna okazja, aby zobaczyć endemiczne, czyli nie występujące nigdzie indziej na świecie, organizmy, które zamieszkują najgłębsze miejsca kopalni. Sufit pokrywa tu galaretowana substancja, złożona z ciał milionów specyficznych glonów, które produkują kwas siarkowy i odżywiają się w procesie chemiosyntezy substancjami zawartymi w skałach. Przewodnicy mówią żartobliwie, że to Obcy.
fot. Tomasz Bonek
Przy sztolniach znajdują się także: podziemna kolejka, muzeum minerałów, mennica, kuźnia, muzeum tablic z PRL-u, wystawa narzędzi górniczych, ścieżka edukacyjna, no i – rzecz jasna – karczma, a w niej najlepsze pierogi świata.
Unikatową atrakcją kopalni złota w Złotym Stoku jest też podziemny wodospad. W sumie znajduje się tu 300 km sztolni, szybów i chodników górniczych, rozmieszczonych na 21 poziomach. Niestety, nie wszystko można zobaczyć. Część z nich została zasypana, w innych możliwe są tąpnięcia, więc ze względu na bezpieczeństwo ich się nie zwiedza.

Tomasz BonekOd 4 tys. lat
Złoto w okolicach dzisiejszego Złotego Stoku wydobywano już przed naszą erą, natomiast pierwsze pisane źródło historyczne o prowadzonych tu pracach górniczych pochodzi z 1273 r. Dokument ten nadał klasztorowi Cystersów z pobliskiego Kamieńca Ząbkowickiego przywilej poszukiwań górniczych na tym terenie. Od tego momentu zaczął się złoty okres w historii Złotego Stoku. W XV wieku tutejsze kopalnie były najbardziej wydajne ze wszystkich na Śląsku.
Po ciężkich czasach wojen husyckich, miejscowość odzyskała szybko swój blask, a górnictwo złota rozwijało się jeszcze prężniej, do tego stopnia, że zainteresowały się nimi najpotężniejsze rody i domy handlowe Europy: Fuggeroowie, Turzonowie, Welesi, Imhoffowie. Jak wynika ze źródeł historycznych, w 1529 r. działało tu aż 145 kopalń i kilkanaście hut. Złoto, dosłownie, tu kipiało. Po dwudziestu latach liczba kopalń urosła do 190. Wydobywano w nich 30 tys. ton złotonośnej rudy rocznie, z której otrzymywano od 60 do 140 kg czystego kruszcu. To stanowiło aż 8 proc. ówczesnej całej produkcji złota w Europie.
Na początku XVI wieku namówiono też Wita Stwosza, aby kupił udziały w jednej z tutejszych kopalni. Później Stwosz pożyczył dużą sumę pieniędzy norymberskiemu kupcowi Hansowi Starzedlowi i już ich nie odzyskał, co z kolei jego samego wpędziło w tarapaty finansowe, bo udziałów nikt nie chciał odkupić. W 1503 roku podrobił więc weksel, a wkrótce potem fałszerstwo wykryto. Trafił do więzienia i tylko dzięki poręczeniom jednego z biskupów uniknął kary śmierci, bądź – w najlepszym przypadku – oślepienia. Karę ograniczono do potraktowania go rozgrzanym żelazem, które przytknięto mu do obu policzków.
fot. Tomasz Bonek