Styl Trendy Francuskie widły, jagnięce kotlety, albo Elvisy

Francuskie widły, jagnięce kotlety, albo Elvisy. Zobacz, jaki rodzaj zarostu nosisz i sprawdź, czy broda nadal jest trendy?

Francuskie widły, jagnięce kotlety, albo Elvisy. Zobacz, jaki rodzaj zarostu nosisz i sprawdź, czy broda nadal jest trendy?
[fot: arch.pryw.]

Masz na twarzy kaczy kuper lub łatkę duszy , a nawet o tym nie wiesz. Żeby poćwiczyć spostrzegawczość możesz zagrać w grę dostrzec bobra. O tym, kto karał i kazał płacić za noszenie brody i czy golibroda to czarownik rozmawiamy z Aleksandrą Wolańską-Płocińską, autorką książki Co dwie brody to nie jedna.

Menstream.pl: Podobają się Pani mężczyźni z brodami?

Aleksandra Wolańska-Płocińska, rysowniczka, autorka książki Co dwie brody to nie jedna: Ta fascynacja była podstawą pomysłu, żeby napisać książkę. Może brodacze nie koniecznie podobają mi się z estetycznego punktu widzenia, ale wydaje mi się, że młodzi mężczyźni, którzy noszą brody mają w sobie coś tajemniczego. Dla mnie to sposób odzwierciedlenia sposobu ich życia i światopoglądu.

W końcu to nasza naturalna cecha, która kiedyś sprawiała, że mężczyzna był dla kobiety bardziej pociągający.

Zarost na twarzy to trzeciorzędna cecha odróżniająca płeć męską od żeńskiej. Zwiększa on atrakcyjność dla płci przeciwnej i wywołuje w niej popęd seksualny. Pierwotny instynkt kobiety powoduje, że mężczyzna z zarostem wysyła jej, oczywiście całkowicie nieświadomie, sygnały o własnej seksualności. Chociaż szczerze wątpię, że pełna broda w dzisiejszej kobiecie wywoła jakiś ponadprzeciętny entuzjazm. Wynika to ze współczesnego poczucia estetyki. To oczywiście zależy również od kultury w jakiej żyjemy. Czasem mężczyzna z brodą kojarzy się z mądrością i wysokim statusem społecznym, a gdzie indziej będzie już odbierany jako prymitywny i leniwy.

Właśnie. I dlatego historię brody można nawet porównać do historii literatury. To pewna sinusoida. Grecy na przykład brodę uwielbiali.

Rzeczywiście, za czasów Homera niemal wszyscy nosili brody. Golono się tylko na znak żałoby, a nawet przy tak smutnych okolicznościach niektórzy decydowali się zarost zachować. Wynikało to z faktu, że w antycznej Grecji gładka twarz kojarzyła się ze zniewieścieniem. Dopiero Aleksander Wielki wprowadził wśród swoich żołnierzy nakaz golenia brody, żeby łatwiej było odróżnić własnych wojowników od barbarzyńców.

Ale już starożytni Rzymianie odwrotnie. Zapuszczali brodę na znak żałoby.


Aleksandra Woldańska-Płocińska
Nie było tak zawsze. Dopiero Tarkwiniusz Stary w VII wieku przed naszą erą nakłonił obywateli do golenia. Proszę sobie wyobrazić, że pełna akceptacja dla gładkich twarzy nastąpiła prawie dwieście lat później, kiedy do Rzymu przybyła grupa greckich golibrodów. Wtedy pierwsze golenie w życiu następowało podczas wręczenia togi virilis. W ten sposób chłopiec stawał się mężczyzną.

Później znowu odwrót. Po podziale Kościoła na rzymskokatolicki i prawosławny.

Dla wyznawców Kościoła Wschodniego broda urosła niemal do rangi symbolu. Żaden pop nie miał i do tej pory nie ma prawa się golić. Broda podkreśla jego tożsamość religijną i narodową.

To dlatego Rosjanie w XVII wieku tak bardzo sprzeciwiali się carowi?

Piotr Wielki wprowadził nakaz golenia bród, żeby bardziej upodobnić swój naród do zachodniej cywilizacji. Oczywiście, wywołał tym głębokie niezadowolenie. Niektórzy uznali go nawet za antychrysta, bo w ikonografii prawosławnej diabeł był przedstawiany bez brody. Na dodatek w tamtych czasach mężczyźni byli przekonani, że broda to dar od Boga, który dał im te piękną ozdobę aby kobieta podziwiała swojego męża oraz była pokorna i uległa. Na dodatek car kazał płacić podatki od noszenia brody. Tych którzy nie mogli się wylegitymować specjalnym medalionem, potwierdzającym uiszczenie opłaty, skazywano na przymusowe roboty. Czasem car również własnoręcznie wyrywał brody niepokornym obywatelom.


Aleksandra Woldańska-Płocińska
I aż do XIX wieku zarost na twarzy był passe?

Jeśli ująć to w dużym skrócie, to tak. Głównie za sprawą króla Francji Ludwika XIV, który w 1680 roku ogolił wąsy. Wtedy pokazywanie się na salonach nieogolonym było naprawdę ogromnym faux pas. Natomiast już dla żołnierzy Wielkiej Armii Napoleona I był to jeden z najważniejszych elementów wojskowego wyglądu. Żołnierze kompanii wyborowych byli wręcz zobowiązani do noszenia sumiastych wąsów. Zwiadowcy mieli tylko wąsy, a saperzy musieli zapuszczać nawet przesadnie długie brody. Dlatego weteranów napoleońskiego wojska nazywano często starymi wąsami. Mówi się, że wracali z wojny z nawykiem palenia i z obfitym zarostem właśnie.

Rozumiem, że często wtedy można było na drogach dostrzec bobra?

(śmiech) Dostrzec bobra to amerykańska gra. Zarost w Ameryce zyskał na popularności w czasach wojny secesyjnej za sprawą Abrahama Lincolna. Aż do czasów Williama Howarda Tafta niemal wszyscy przywódcy USA mieli na twarzy jakiś rodzaj owłosienia. W latach dwudziestych grano w to słynne dostrzec bobra. W tłumie trzeba było wypatrzeć jak największą liczbę osób z zarostem. Ilość zdobytych punktów zależała od rodzaju owłosienia, jakie nosił na twarzy tytułowy bóbr. Co ciekawe, większość ludzi kompletnie nie zdaje sobie sprawy, że wzrok w tłumie wychwytuje najpierw twarze owłosione.

To z powodu tej wielkiej popularności broda stała się w Stanach symbolem ruchu hippisowskiego?

Przed pojawieniem się beatników, a już po Howardzie Tafcie, żaden porządny amerykański obywatel nie pokazywał się w towarzystwie nieogolony. Jeśli komuś udało się spotkać brodacza, to zazwyczaj był nim albo starzec albo emigrant ze środkowej Europy. Właśnie dlatego dla hippisów broda stała się symbolem odmiennego stylu myślenia.

Zarost nosiło również wielu słynnych, choć nie zawsze owianych dobrą sławą ludzi. Fidel Castro jest do tej pory znany ze swojej brody.

Właśnie przez Hitlera i Stalina w Europie pojawiła się duża niechęć do noszenia wąsów. Przecież nawet dziś, kiedy zobaczymy kogoś z niewielkim wąsikiem nad górną wargą to przychodzą nam do głowy niewybredne skojarzenia. Z kolei Fidel Castro zawsze miał świra na punkcie swojej brody. Kiedyś nawet oskarżył CIA, że nie dość, że próbują go zabić, to jeszcze chcą mu zgolić brodę! Ale chyba najsłynniejszym brodaczem był Karol Marks, który zapuścił brodę w momencie, kiedy wbrew woli ojca postanowił zostać filozofem, a nie adwokatem. Zgolił ją dopiero na znak żałoby po śmierci żony.

Każdy z nich miał jednak inny zarost. Ktoś kiedyś wymyślił jakąś jednolitą terminologię, żeby nazwać wszystkie rodzaje owłosienia na twarzy?

Niestety nie. Najpowszechniejsze jest nazywanie rodzajów zarostu od nazwisk znanych osobistości. Dlatego mamy na przykład tak zwane Elvisy, czy wąsy a la Chaplin, czy a la Dali. Ja w mojej książce zaproponowałam podział na: brodę, brodobaki, bokobrody, wąsobrody, wąsobaki i wąsy.

Czym różni się kaczy kuper od łatki duszy?

(śmiech) Kaczy kuper, to rodzaj zarostu pełnego. Broda łączy się z wąsami i bakami zwężając się ku końcowi, tworząc coś w kształcie ogona kaczki. W tej samej grupie znajduje się też zarost biskupi. Nosiło go w dawnych czasach duchowieństwo. Zarost pokrywa całą twarz i zwisa zakrywając gardło aż do klatki piersiowej. Ciekawe są też francuskie widły. Broda jest wyraźnie podzielona na dwie części w kształcie trójkątów, zwęża się ku końcowi.

Z kolei łatka duszy, to rodzaj brody. Nazywa się ją też attilio. To malutka bródka, znajdująca się poniżej ust, ale ich niedotykająca. Była najbardziej popularna w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku wśród amerykańskich jazzmanów, bo delikatne włosy tworzyły fajny podkład pod ustnik. Natomiast tego typu brody nie cierpiał książę Edynburga Filip. Powiedział kiedyś, że to zarost frustratów. Bród mamy jednak również wiele rodzajów: kozia bródka, podkowa, podbródka.

Natomiast wśród bokobrodów możemy wyróżnić wspomniane już Elvisy, czy jagnięce kotlety, czyli baki zachodzące na policzki i zwężające się ku końcowi. Wąsobaki nosił na przykład austriacki cesarz Franciszek Józef. Oczywiście form jest wiele, ale przez malejącą liczbę golibrodów nie mamy żadnej uniwersalnej klasyfikacji zarostu.

Teraz golibrodów można szukać niemal ze świeczką, a kiedyś był to bardzo szanowany zawód.

Wszystko przez wynalezienie maszynki do golenia przez Kinga Campa Gillette. Po wielu latach pracy udało mu się wymyślić, że wymienną żyletkę trzeba umieścić w obudowie. Wcześniej używano do golenia brzytwy. Pierwsze takie kamienne urządzenia powstały 30 tysięcy lat temu. Jeśli chodzi natomiast o golibrodów, to najwcześniejsze wzmianki o ich istnieniu pochodzą z Azji. Wtedy golarz był jednocześnie przywódcą duchowym i medykiem. Ale największą popularność ten zawód zdobył w średniowieczu. Nie znano wtedy zbyt wielu technik lekarskich. Najlepszą było upuszczanie krwi i w tym celu wykorzystywano właśnie golibrodów. Nazywano ich cyrulikami lub balwierzami. Teraz golarzy można spotkać jeszcze we Włoszech, gdzie ten fach, w małych miejscowościach, przechodzi z ojca na syna.


Aleksandra Woldańska-Płocińska
Zarost na twarzy mężczyzny znów wraca do łask? Jest trendy?

Wszystko zależy od kręgu kulturowego. Broda jest trendy wśród ludzi z określonymi poglądami. Noszą ją na przykład mężczyźni wyznający ideę slow life. W telewizji również często widzimy mężczyzn z dwudniowym zarostem i ten faktycznie może być dziś pociągający dla kobiet. Natomiast wśród pracowników różnych korporacji nie jest to raczej pożądany element. Nawet Amerykańscy doradcy zajmujący się rekrutacją pracowników, sugerują kandydatom zgolenie zarostu przed rozmową kwalifikacyjną. Działa tu pewien stereotyp, że człowiek z brodą jest osobą niedbałą i brudną. W amerykańskich sądach zdarzają się nawet procesy wytoczone w sprawie zwolnienia z pracy z powodu owłosienia na twarzy.

Trudno też znaleźć w dzisiejszych czasach polityka, który nosi zarost.

Tutaj głównie chodzi o podświadomość. Broda zakrywa twarz człowieka i powoduje, że nie wiemy jak on naprawdę wygląda. Maskuje się przed nami i nie budzi zaufania. A polityk przecież musi je budzić. Podobnie większy komfort posiadamy rozmawiając z osobami, które nie noszą ciemnych okularów. Zarost kojarzy się też z odejściem od pewnych reguł i z nieuporządkowaniem. Proszę sobie wyobrazić na przykład Barracka Obamę albo Donalda Tuska z owłosieniem a la Chaplin.


Aleksandra Woldańska-Płocińska
Ale Kate Moss już sobie wyobrażam, bo kiedyś jej zdjęcie ze sztuczną brodą pojawiło się na okładce magazynu Vouge.

Kobieta z brodą, to jeszcze inna historia. Zawsze był to temat tabu. Najstarsza taka opowieść pochodzi z Cypru, gdzie czczono Afroditosa. Była to męska postać Afrodyty, w damskim ubrani, ale właśnie z brodą i męskimi genitaliami. Wtedy kobiety z zarostem traktowano, jak boskie wyrocznie. Z kolei ateńskie wojowniczki, kiedy brały udział w walce zaczesywały włosy tak, aby imitowały brodę. W średniowieczu natomiast przypisywano im moc kontrolowania pogody. Później niestety większość takich kobiet trafiała do cyrków, jako nie lada atrakcja. Najbardziej znanymi kobietami z brodą były Julia Pastrana, której zabalsamowane ciało można do tej pory oglądać w Oslo, Marie Bartel, czy żyjąca do tej pory amerykańska pisarka Janniefer Miller. Teraz temat stał się bardziej popularny, bo mamy internet.

Czytaj w Menstream.pl
Browarnicy apelują - zrezygnujcie z golenia!
Amerykański browar Budweiser chce w ten sposób zachęcić mężczyzn na całym globie do świętowania Światowego Dnia Środowiska. Ten nastąpi już 5 czerwca.
Co ty wiesz o brodzie? Ona wie lepiej
Książka o męskim zaroście? Tak i to napisana przez kobietę! Che Guevara, Lincoln, Marks czy Platon - wszyscy mieli brody. -Chciałam, by ta pozycja dawała maksimum wiedzy na temat męskiego zarostu. Oczywiście momentami z przymrużeniem oka – mówi autorka, Aleksandra Woldańska-Płocińska.
Jaki zarost kobiety uważają za najseksowniejszy?
Lekki zarost u faceta jest w oczach kobiet najatrakcyjniejszy - wynika z badań psychologów z Uniwersytetu Northumbria.
Piotr Kaszuwara
2012-08-25
SKOMENTUJ

  
Podaj czwarty znak kodu V6eRj
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Masz szansę rozpocząć ciekawą dyskusję.