MenStream.pl: Po blisko 45 latach wraca Pan do roli kapitana Hansa Klossa. Czy był to trudny powrót?
Stanisław Mikulski: Ryzykowny. Minęło 45 lat, a wieku mi nie ubyło. Wręcz przeciwnie. Z tego punktu widzenia powrót do tak znanej i chyba lubianej przez widzów roli jest zawsze pewnym ryzykiem. Z drugiej jednak strony to także wielka chęć spróbowania się.
Pomysł nakręcenia pełnometrażowego filmu o najbardziej znanym polskim agencie po latach, przekonał Pana od razu?
Mnie to zafascynowało. Od końca lat 60. kiedy kręciliśmy serial zmieniliśmy się wszyscy. Fizycznie, pewnie też mentalnie. Ciekawi mnie, jak przyjmie to widz, jak on to będzie widział. To dla mnie wielka zagadka. Na seans pójdą zarówno ludzie młodzi, którzy nie pamiętają emisji pierwszych sezonów przygód Klossa, przyzwyczajeni do innego kina, jak i ci, którzy znają ten serial od dawna. Jak wypadnie to porównanie będziemy się mogli o tym przekonać dopiero, jak wszyscy zobaczymy nową Stawkę. Sam jeszcze nie widziałem efektu końcowego. No, ale - do odważnych świat należy! Niech Kloss, wciąż po tylu latach, pozostanie odważny.
Kiedy jako 40 latek grał Pan w Stawce większej niż życie sam wykonywał Pan sceny kaskaderskie...
To prawda, tak rzeczywiście było.
...podobno również i dziś nie dał się Pan specjalnie wykazać dublerom.
Chciałem się pokazać z jak najlepszej strony, że jeszcze zupełnie nie stetryczałem. Sceny, o których mówimy nazwałbym kaskaderskimi tylko w cudzysłowie, choć wymagały pewnej sprawności fizycznej. Dzięki Bogu, jakoś to wyszło. Oczywiście nie we wszystkich scenach grałem sam, w niektórych musiał mnie zastąpić dubler. Inaczej nie byłoby czego już po mnie zbierać.
Podobno roboczy tytuł miał brzmieć Nie ze mną te numery. To jeden z kultowych tekstów. Ma Pan swoje ulubione?
Nie, nie przywiązywałem do nich aż tak wielkiej wagi. To w świadomości widzów pozostało najwięcej tych dialogów: W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle czy Rączki, rączki Hans. Co ciekawe Nie zemną te numery, Brunner w rzeczywistości brzmiało zupełnie inaczej - Kloss w serialu mówił: Te sztuczki to nie ze mną, Brunner.
Podobno sławne: Brunner ty świnio również nigdy nie padło.
Nie było takiego zwrotu w serialu. Zresztą Kloss raz jeden użył słowa świnia, w scenie ogólnego pijaństwa. Mówił Omal ta świnia nie poplamił mi munduru. Proszę zwrócić uwagę, że Stawka w ogóle była kulturalnym serialem. Nie było wulgaryzmów, nie było morza krwi. Swoją drogą, przy czarno - białej kopii krwawe sceny kiepsko by wychodziły. Dzisiejsza kinematografia, filmy dosłownie się w niej pławią. Stawka nawet brutalne sceny pokazywała w sposób stonowany.
Zobacz najlepsze sceny z Klossem i Brunnerem:
Na planie ponownie spotyka Pan Emila Karewicza, odtwórcę roli Brunnera. Odżyły wspomnienia?
Z Karewiczem zawsze mi się dobrze współpracowało. Wspólnie wystąpiliśmy w kilku filmach, zanim spotkaliśmy się w Stawce. Nie było ryzyka, że nasza współpraca tym razem może się nie powieść. Stara Stawka, ta nasza, sprawdziła nasze układy, relacje i stworzyła ciekawy duet postaci.
W czym tkwił sukces tego serialu?
Naprawdę nie wiem. Coś się zadziało. Może to dlatego, że temat wiąże się z czymś ważnym dla Polaków - walką z okupantem o wolność. Poza tym, mamy tutaj swojego superbohatera. Oczywiście to wszystko fikcja. Oparta o realia historyczne, ale jednak fikcja. Serial sensacyjny. Mimo to Kloss wydaje się postacią autentyczną, a nie sztuczną i mało realną.
W wyreżyserowanej przez Patryka Vegę Stawce większej niż śmierć, część scen to retrospekcje, w kultowe role Hansa Klossa i Brunnera wcielają się młodzi aktorzy Tomasz Kot i Piotr Adamczyk. Jak sobie poradzili?
Nie widziałem jeszcze ani jednej sceny i trochę trudno mi się odnieść do roli jaką wykreował Tomasz Kot. Spotkałem się z nim parę razy. To miły i sympatyczny kolega, zdolny, młody aktor.
Zobacz zwiastun filmu Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć:
Tomasz Kot jako J-23 ma szansę przekonać widzów? W końcu dla wielu to Pan ma dożywotnie prawo do tej roli.
Jedno rzuciło mi się w oczy - jest co najmniej głowę ode mnie wyższy. Nie wiem jak sobie z tym poradzi reżyser. Nie mniej, dlaczego nie miałby zdać egzaminu?
Bo przypadła mu trudna rola. W końcu musi się zmierzyć z legendą.
Widzowie przyzwyczaili się widzieć w tej roli moją twarz, w tym mundurze i w tej czapce. Pewnie reakcja publiczności i dla niego będzie niespodzianką. Wierzę jednak, że pan Kot wybrnie z tego obronną ręką.
NA DRUGIEJ STRONIE DOWIESZ SIĘ DLACZEGO KLOSS CHCIAŁ BYĆ TYM ZŁYM
~dramaturg
~Pakos
~Zakała
~Koalas
~Papakusos
~Kabul
~Jankoskow
~Kormoranos