MenStream.pl Rozrywka Hobby Mława wersja 4.0

Mława wersja 4.0

Czwarta edycja mławskiej rekonstrukcji znacząco wyróżniła się na tle tych, które do tej pory tam widziałem - wyszła do publiczności. Ale po kolei ......Czytaj dalej
Tagi:
Mława wersja 4.0
fot: Dobroni.pl
 Dużym plusem była też możliwość fotografowania na polu rekonstrukcyjnym jeszcze na pół godziny przed rozpoczęciem bitwy. Jedyne co warto skorygować w przyszłym roku to szerokość pasa dla mediów. Ochrona pozwalała poruszać się tylko półtora - dwa metry od ogrodzenia. Gdyby to były np. cztery metry, umożliwiłoby to przechodzenie za plecami fotografujących/filmujących i ułatwiłoby dystrybucję wody. Bo trzeba wspomnieć, że wzdłuż barierek rozstawieni byli harcerze z kubeczkami jednorazowymi i butlami wody mineralnej, którą częstowali widzów. A ponieważ organizatorzy w tym roku zapewnili upalną, sierpniową pogodę - taki pomysł to duuuży plus dla nich. Jak napisałem na początku, w tym roku właściwie wszystkie ważne epizody rekonstrukcji działy się blisko publiczności. Wreszcie można było przyjrzeć się Boforsowi w akcji. Obsługa jeszcze przed rozpoczęciem bitwy wyprowadziła go z okopanego stanowiska i postawiła przed widzami. Ponieważ działoczyny wykonywali po kilka razy, jeśli ktoś chciał się temu przyjrzeć, to miał okazję jak nigdy dotąd. Wyraźnie było widać to, co robi obsługa, jakie zadania mają poszczególni żołnierze i również to, że dwóch z nich ,,pracuje" na leżąco. Inscenizacja zaczęła się od epizodu zatrzymania przez policjantów czworga szpiegów. I tu też scenarzyści zrobili - może nie wieki, ale znaczący - krok do przodu. Bo o ile poprzednimi laty szpiegami byli faceci, to w tym roku wśród nich była też dziewczyna. Powiem tak - może to i zła kobieta była, ale jaka śliczna!!! Niestety nie potrafię powiedzieć z jakiej jest GR, bo mimo, że była kilka kroków ode mnie, to kiedy sprawdzałem na wyświetlaczu jak wyszedł jej portret - zniknęła mi z oczu, rozpłynęła się. I teraz wcale nie jestem pewien czy szpiegowaniem zajmuje się tylko na rekonstrukcji ... bo i rewolwer trzymała tak jakoś naturalnie ... Oglądając dotychczasowe ,,Mławy", miałem wrażenie niewykorzystanego potencjału GRH Ludności Cywilnej. A w tym roku wymyślono formułę, która dała możliwość zarówno aktorom na odegranie swoich epizodów, jak i widzom na spokojne śledzenie przedstawienia bez efektu ,,taśmociągu". Mieszkańcy bombardowanej wioski uciekli z niej w kierunku widowni i tu bardzo przekonująco, z dużym zaangażowaniem grali swoje role. Z tak niewielkiej odległości widać było ekspresję twarzy, gestów, słychać było przejmujące krzyki, lament i nawoływania przerażonych, bezbronnych, niewinnych ludzi. Przy takim ,,ustawieniu sceny" mieli wreszcie możliwość pokazania swoich umiejętności również najmłodsi aktorzy. Mnie szczególnie zapadł w pamięć obraz chłopca, któremu kula przebiła pierś. Wprowadzono też nowy element - gaszenie płonących zabudowań. Chłopi wiadrami próbowali gasić pożary, co jest logicznym zachowaniem w takich sytuacjach, a co wcześniej nie było pokazane. I właśnie teraz kiedy znaleziono receptę na dobre widowisko, usłyszałem plotkę, że dzień wcześniej GRH Ludności Cywilnej została rozwiązana! Trochę nie mogę sobie tego wyobrazić, bo Mława bez swojej grupy będzie jak Paryż bez Wieży Eiffla, Rolls-Royce bez swoich limuzyn czy odwołując się do bliższego nam porównania - jak żołnierz bez karabinu. Ale ... pożyjemy ... zobaczymy. Tak jak cywile byli bliżej widowni, tak i walki przesunięto w tym kierunku. Zarówno Polacy jak i Niemcy byli dobrze widoczni, a rekonstrukcja zyskała wymiar ,,przód - tył" (oprócz dotychczasowego ,,lewo - prawo"). Pierwszy plan wypełniała właśnie piechota i czasem pojazd, drugi to okopy i pojazdy, a trzeci to wieś, w której przez większość widowiska coś się działo. Podobało mi się też zakończenie rekonstrukcji: obrońcy stopniowo opuszczają swoje pozycje, milkną wybuch i strzały, plan pustoszeje, a po jakimś czasie do opustoszałych schronów docierają Niemcy. W finałowej scenie ciszę po walce zaczął wypełniać podkład muzyczny, który w połączeniu z oświetleniem pobojowiska niskim popołudniowym słońcem, stworzył wyjątkowy, niemal filmowy klimat (Fudex gdzie byłeś?!). Powiem tak: za muzykę i pomysł - brawa dla twórców widowiska, ale to słoneczko - to już zasługa ... no powiedzmy ... HISTORIA tak chciała. To tyle mojej relacji z tegorocznej rekonstrukcji. Ponieważ plotka o rozpadzie grupy mławskiej ma wszelkie znamiona prawdy - jakoś nie miałem nastroju do opisywania zdjęć. Ale za to tym razem wrzuciłem ich więcej i pozwolę sobie zadedykować je Najlepszym wśród Najlepszych! Do zobaczenia.

 

dobroni.pl
2011-08-29
SKOMENTUJ

  
Podaj trzeci znak kodu vmtNk
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Masz szansę rozpocząć ciekawą dyskusję.